1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Niemiecki Mazur przywrócił tożsamość 18 polskim duchownym

Elżbieta Stasik
20 listopada 2016

Przez dziesięciolecia prochy polskich księży zamordowanych w KL Sachsenhausen spoczywały bezimiennie w zbiorowej mogile w Berlinie. Nazwiska 18 z nich są teraz znane.

https://p.dw.com/p/2SkbR
Deutschland - „Gedenken an ermordete Geistliche“
Zdjęcie: DW/E. Stasik

– Jeszcze dwa tygodnie temu był tu śmietnik – mówią mieszkańcy Altglienicke. Znają to miejsce. Rozległy areał zaraz przy wejściu na cmentarz. Do początków lat czterdziestych naziści składali tam urny z prochami więźniów zamordowanych w podberlińskim, hitlerowskim obozie koncentracyjnym Sachsenhausen.

– Na urny brano podobno jakieś rurki, pojemniki po maskach gazowych. Tak mówią ludzie, ale dokładnie nikt nie wie – opowiada inny mieszkaniec.

W zbiorowej mogile „U2” na komunalnym cmentarzu Altglienicke, na południowym wschodzie Berlina, spoczywają prochy 1284 więźniów. Nie były bezimienne. Naziści pedantycznie rejestrowali nazwiska ofiar. Do końca września 1942 świadectwa zgonu wystawiał urząd stanu cywilnego w Oranienburgu, do którego należy Sachsenhausen. Od września 1942 rejestrację zgonów przejęła komendantura obozu. W obozie były już wówczas komory gazowe i krematorium, ciał zamordowanych nie trzeba było już przewozić do Berlina.

„Pamięci antyfaszystów”

Deutschland - „Gedenken an ermordete Geistliche“
Tablica „Pamięci 1284 zamordowanych antyfaszystów" stoi od czasów NRDZdjęcie: DW/E. Stasik

W „U2” spoczywają między innymi prochy ofiar eutanazji i polskich duchownych zamordowanych w obozie. NRD uczciło ich pomnikiem „Pamięci 1284 zamordowanych antyfaszystów”. Z latami pomnik porósł mchem, napis się zatarł, na reszcie areału powstało wysypisko cmentarnych śmieci.

– Nikt nie wiedział, że to wszystko jest zbiorową mogiłą – tłumaczą w rozmowie z DW mieszkańcy.

„Moralny obowiązek”

Pewnego dnia Klaus Leutner w książce o praktykowaniu prawa w nazistowskich Niemczech trafił na ślad Bronisławy Czubakowskiej, młodziutkiej robotnicy przymusowej ze Zgierza, miasta, z którego pochodzi też jego polska żona. Leutner postawił na nogi polsko-niemiecki projekt przywracający pamięć o zamordowanej Polce, zaangażował młodzież. Zawodowo z historią nie ma nic wspólnego, jest emerytowanym inżynierem kolejowym. – Nie mogę przywrócić tej młodej kobiecie życia, ale być może jestem w stanie zainteresować jej losem Polaków i Niemców, by zrozumieli, co znaczy przymus i by odnaleźli drogę do siebie nawzajem – mówił wtedy. 

Szukając grobu Bronisławy obszedł berlińskie cmentarze, grzebał w archiwach. Podczas tych mozolnych poszukiwań w 2008 roku w archiwum w Oranienburgu trafił na nazwiska 18 polskich księży, których prochy spoczywają w zbiorowej mogile „U2” w Altglienicke. Znalezisko potwierdziły dokumenty administracji cmentarza. Z pomocą żony, przyjaciół, Polonii uparty inżynier zainicjował proces przywracania bezimiennym numerom obozowym ich nazwisk, ich tożsamości. Jak dyplomatycznie przyznaje, „był to długi proces”.

Deutschland - „Gedenken an ermordete Geistliche“
Nie tylko dla wiernych z Polski i Polonii uroczystość była wielkim przeżyciem. Klęczy Klaus LeutnerZdjęcie: DW/E. Stasik

– Jestem ateistą, ale jako Niemiec czułem się moralnie zobowiązany do tego, by przypomnieć niemieckiemu Kościołowi, że jego obowiązkiem jest godne upamiętnienie tego miejsca – tłumaczy DW Leutner, jak mówi o sobie „niemiecki Mazur, którego serce bije dla Polski i Niemiec”.

„Teraz mamy miejsce”

Dzisiaj zbiorowa mogiła, pomnik „antyfaszystów” zostały oczyszczone. Administracja cmentarza profilaktycznie postawiła tabliczkę „Proszę nie wyrzucać tu śmieci”. W niedzielę, 13 listopada, osiem lat po odkryciu tożsamości zamordowanych duchownych, na świeżo zagrabionej ziemi pojawiły się symboliczne krzyże z biało-czerwoną szarfą i karteczkami z nazwiskami.

Ksiądz Józef Mężnicki, Kazimierz Lapis, Paweł Zieliński, Marcin Zawadzki, Stanisław Cybulski, Józef Śledziński, Jan Wawrzynowicz...

Deutschland - „Gedenken an ermordete Geistliche“
Od 10 lat ten pomnik upamiętnia zamordowanych w KL Sachsenhausen duchownych katolickich Zdjęcie: DW/E. Stasik

W intencji pomordowanych księży odprawiona została polsko-niemiecka msza w pobliskim kościele Chrystusa Króla, na cmentarzu uczciła ich pamięć wspólna modlitwa, polonijna młodzież złożyła kwiaty. Uroczystość zorganizowała Polska Misja Katolicka, archidiecezja berlińska i organizacje polonijne. Przyszli polscy i niemieccy katolicy, ewangelicy, przedstawiciele ambasady RP i goście z Polski, z parafii, z których pochodzili zamordowani kapłani – z Kaszub, Rawy Mazowieckiej, Warmii, spod Łodzi.

– Znaliśmy ich losy, ale nie do końca. Teraz mamy miejsce, w którym można zapalić świeczkę – cieszą się Polacy.

Wyciszenie i zaduma

Świeczki palą się też w KL Sachsenhausen, w lasku przy głównym wejściu do obozu. Rozproszone w nim tablice i pomniki upamiętniają ofiary nazizmu – umęczonych w obozie czeskich studentów, niemieckich związkowców, brytyjskich lotników, Luksemburczyków, Holendrów. Niezależnie od przynależności narodowej dla odwiedzających lasek ten jest miejscem wyciszenia i zadumy.

Stylizowany granitowy krzyż z leżącym na ziemi kamiennym cieniem czci od 2006 roku pamięć ponad 700 katolickich duchownych ośmiu narodowości więzionych w KL Sachsenhausen. Największą grupę – 629, stanowili wśród nich Polacy. 97 duchownych, w tym 87 polskich, nie przeżyło obozu, kolejnych 241 zginęło w Dachau i innych hitlerowskich obozach koncentracyjnych.

W dziesiątą rocznicę odsłonięcia tego pomnika na uroczystość i nabożeństwo w intencji ofiar zaprosił metropolita Berlina abp Heiner Koch i Fundacja Brandenburskich Miejsc Pamięci. Także podczas tej uroczystości mówiono o duchownych wystawionych na niewyobrażalne cierpienia, głód, sadystyczne tortury, rozpacz i zwątpienie, i „przywróceniu im, zredukowanym do obozowych numerów, ich godności, ich tożsamości”.

Elżbieta Stasik