Polityka

Komentarz: Dzień Jedności Niemiec to raczej zobowiązanie niż wspominkowe święto

Tegoroczny Dzień Jedności Niemiec przypada tuż po wyborach, po których Niemcy jeszcze się nie pozbierały, twierdzi redaktor naczelna DW Ines Pohl.

Brandenburger Tor in den 1990er Jahren (picture-alliance/ZB/J. Bauer)

Od 1990 roku Niemcy świetują swoje zjednoczenie 3 października, który nazwano Dniem Jedności Niemiec. Pomimo wszystkich nierozwiązanych problemów, zawiedzionych nadziei i nieskończonych projektów, jest to dzień radosny. Dzień, w którym świat wciąż z podziwem i niedowierzaniem spogląda na kraj, który mając na sumieniu niewyobrażalne zbrodnie, był w stanie obalić dzielący go mur, by potem, po zjednoczeniu, ze swoją stabilną demokracją i potęgą gospodarczą, stać się jednym z filarów zachodniego świata.

Świat chwieje się w posadach

Właśnie odbyły się wybory do Bundestagu, w których prawicowa, populistyczna partia AfD, zdobywając 13 proc. głosów, stała się trzecią siłą w parlamencie RFN. Od tego czasu zupełnie inaczej brzmi hasło skandowane niegdyś przez obywateli NRD, walczących o swoją wolność. „Naród to my” – wołali w Dreźnie i innych miastach w roku 1989, a ich demonstracje obaliły niesprawiedliwy system NRD. „Naród to my” oznaczało: chcemy demokratycznie decydować, w jakim kraju chcemy żyć. Nie pozwolimy, aby ktoś inny decydował za nas i nas gnębił. Dziś, po tym jak po raz pierwszy do Bundestagu wybrana została prawicowa, populistyczna partia, zdanie to brzmi zupełnie inaczej. W haśle „Naród to my” nie dominuje już żądanie demokratycznej partycypacji. Dla wielu główne przesłanie hasła „Naród to my” polega przede wszystkim na rozróżnieniu, kto się do tego narodu zalicza, a kto nie i dla kogo nie ma w nim miejsca.

Ines Pohl Kommentarbild App (DW/P. Böll)

Ines Pohl: "Jedność nie jest czymś oczywistym"

Odnosi się to do uchodźców, którzy w ubiegłych dwóch latach tak licznie przybyli do Niemiec, szukając tu schronienia i lepszej przyszłości. Ale jest to także konserwatywna reakcja na świat, który zatrząsł się w posadach, gdzie wszystko się bezpowrotnie zmieniło i już nie wróci.

Miliony ludzi na uchodźstwie

Miliony ludzi postanowiły szukać swojego szczęścia gdzie indziej na ziemi. Ze względu na to, że nie mogą albo nie chcą żyć w swojej ojczyźnie przez wojny, epidemie, klęski suszy czy powodzie. Ich śladem pójdą dalsze miliony. Nie będzie można ich powstrzymać, bo oni po prostu będą walczyć o swoje prawo do lepszego życia. Nie wszyscy ci ludzie będą chcieli przyjechać do Europy. Ruchy migracyjne i ich następstwa będą wyraźnie odczuwalne na całym świecie. Z tego względu hasło „Naród to my”. o tak wykluczającym wydźwięku, jest hasłem ludzi, którzy w swojej bezradności nie tylko rzucają je w twarz politykom, ale kierują je także do 87 proc. niemieckiego elektoratu, który nie poparł AfD. Inaczej niż w roku 1989 takiego pojęcia narodu nie poparła większość. Pomimo tego lapidarne stwierdzenie „tak trzymamy dalej” i skupienie się na własnej karierze, szczęściu i dobrobycie, nie wystarczą jako odpowiedź na ten wynik wyborów. Także skomplikowane negocjacje koalicyjne są dowodem na to, że chodzi o poważniejszą kwestię: w jakim kraju chcemy żyć.

Jedność nie jest oczywista

Niemiecki geniusz Johann Wolfgang von Goethe włożył w usta Fausta te słowa: „To, coś po ojcach odziedziczył w spadku, jeśli chcesz posiąść, zdobądź jeszcze raz”. Jest to zdanie jakby specjalnie napisane na dzisiejszy Dzień Jedności Niemiec. Ta jedność bowiem nie jest czymś oczywistym. Nie jest żadnym faktem, o który bili się inni, a teraz jest dana na zawsze.

Sukces AfD w zachodnich krajach związkowych, Bawarii i Badenii-Wirtembergii, definitywnie udowadnia, że schematyczny podział na wschodnią i zachodnią strefę problemów w RFN jest zbyt prosty w obecnym świecie. Teraz chodzi o to, by walczyć o Niemcy, które są członkiem Unii Europejskiej, dla których świętością jest konstytucja i które czerpiąc ze swojego dobrobytu i swoich wpływów poczuwają się do odpowiedzialności, by pomagać tam, gdzie ludziom dzieje się gorzej. Niemcy obchodzą swój Dzień Jedności, który w roku 2017 jest bardziej zadaniem niż wspominkowym świętem

Ines Pohl / tł. Małgorzata Matzke

Redakcja poleca

Albanian Shqip

Amharic አማርኛ

Arabic العربية

Bengali বাংলা

Bosnian B/H/S

Bulgarian Български

Chinese (Simplified) 简

Chinese (Traditional) 繁

Croatian Hrvatski

Dari دری

English English

French Français

German Deutsch

Greek Ελληνικά

Hausa Hausa

Hindi हिन्दी

Indonesian Bahasa Indonesia

Kiswahili Kiswahili

Macedonian Македонски

Pashto پښتو

Persian فارسی

Polish Polski

Portuguese Português para África

Portuguese Português do Brasil

Romanian Română

Russian Русский

Serbian Српски/Srpski

Spanish Español

Turkish Türkçe

Ukrainian Українська

Urdu اردو