1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Ani Pegidzie, ani AfD nie udało się to, co Kurzowi

Elżbieta Stasik
18 stycznia 2018

Kanclerz Austrii mógłby przejąć rolę pośrednika między Brukselą a państwami takimi jak Polska, Węgry, Czechy czy Słowacja – uważają komentatorzy niemieckiej prasy po wizycie Sebastiana Kurza w Berlinie.

https://p.dw.com/p/2r2rG
Berlin Sebastian Kurz, Österreich & Angela Merkel, Deutschland
Zdjęcie: Getty Images/M. Tantussi

Zdaniem stołecznego dziennika „Die Welt": „Sebastian Kurz jest w ogóle pierwszym kanclerzem Austrii, który z punktu widzenia polityki wewnętrznej ma w Niemczech znaczenie. Także z powodu prowadzonej przez siebie polityki medialnej, niezliczonych wywiadów w szeroko otwartych dla niego niemieckich mediach. Ani Pegidzie, ani AfD, a już tym bardziej CSU nie udało się to, co Sebastianowi Kurzowi. Dzięki swojej polityce imigracyjnej już jako minister spraw zagranicznych pokazał Niemcom, że istnieje alternatywa otwartej Europy, wolnego dostępu do niej wszystkich, obciążonych na tym globie brzemieniem. I to alternatywa możliwa bez naruszania zasad państwa prawa czy rozpowszechniania bajek, że nie sposób chronić dzisiaj granic. To nie AfD, jak sama się chełpi, w istotny sposób przyczyniła się do przełomu w polityce uchodźczej Niemiec. Zrobiła to Austria pod przywództwem Sebastiana Kurza”.

Allgemeine Zeitung" z Moguncji uważa, że: „Kurz mógły odegrać w Europie ważną rolę jako pośrednik między Brukselą a państwami takimi jak Polska, Węgry, Czechy czy Słowacja. Austriak będzie oczywiście oceniany na podstawie swoich słów, swojego opowiadania się za Europą. Nawiasem mówiąc, Kurz i Merkel mają coś wspólnego: obydwoje długo nie byli doceniani”.

Leipziger Volkszeitung" jest tu odmiennego zdania: „Władza i możliwości młodego austriackiego kanclerza są teraz niedoceniane. Na konkretne czyny nie miał jeszcze czasu. Do tej pory Sebastian Kurz, tak jak Francuz Emmanuel Macron, jest przede wszystkim ekranem projekcyjnym, medialnym fenomenem. Kurz i Macron są po stronie tego, co nadejdzie, obydwaj owiani aurą połyskujących, nowych czasów. Chcą zrobić coś wielkiego. W rzeczywistości jednak ten patos niczego nie zmienia w starych problemach. Polityka – co wie Merkel – musi się wykazać konkretami”.

Jeszcze bardziej surowo ocenia kanclerza Austrii „Kölner Stadt-Anzeiger": „Jeżeli dojdzie do nowej wielkiej koalicji (w niemieckim rządzie – red.), obierze ona ostrzejszy kurs w polityce migracyjnej i azylowej. Ale odwrotu od europejskiej idei solidarności nie będzie ani z Merkel, ani z SPD. Z salonowym populistą, takim jak Sebastian Kurz, podział Europy jeszcze się pogłębi”.

Opr. Elżbieta Stasik