1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Niemiecka prasa o protestach zwolenników Erdogana w Kolonii

Barbara Cöllen1 sierpnia 2016

Poniedziałkowe (1.08.16) wydania dzienników niemieckich komentują niedzielną demonstrację poparcia zwolenników prezydenta Turcji w Kolonii.

https://p.dw.com/p/1JZPY
Deutschland Pro-Erdogan-Demo
Zdjęcie: DW/C.Bleiker

Opiniotwórcza „Die Welt” pisze, że „Sugerowanie, że ten, kto chce się angażować na rzecz tureckiej polityki wewnętrznej, może sobie wracać do Turcji, brzmi wprawdzie logicznie. Jednak reagowanie zakazem zgromadzeń na zamykanie redakcji niektórych gazet w Turcji czy wydaleniem Turków i Niemców pochodzenia tureckiego za masowe zwolnienia tureckich sędziów nie byłoby zadowalającą odpowiedzią. Nie jesteśmy jak Erdogan. Jedźcie sobie tam (do NRD, red) – sugerowano przed 1989 roku członkom DKP (Niemiecka Partia Komunistyczna). Ale to nie zastąpiło determinacji, aby tu na miejscu w RFN samemu wygrać w rywalizacji demokracji z dyktaturą. Jest to trudne, jest to coś na długi oddech, ale nie jest skazane na przegraną – także nie z dyktaturą, która odwołuje się do islamu”.

Allgemeine Zeitung” z Moguncji o relacjach Turków i Niemców: „Trudno się pogodzić z tym, że w samym środku Niemiec tysiące ludzi wychodzi na ulicę, demonstruje swoje poparcie dla tego człowieka (Erdogana, red.), który taką manifestację w swoim własnym kraju, jeśli byłaby protestem przeciwko niemu, kazałby rozpędzić pałkami. Ale jeszcze gorzej jest pogodzić się z tym, że wielu uczestników demonstracji żyje w Niemczech od lat, ale najwidoczniej się tu nie odnaleźli. W przeciwnym razie demonstrowaliby nie za Erdoganem, lecz przeciwko niemu. Rzadko kiedy Niemcy i Turcy byli sobie tak obcy jak w tych dniach. Kto wykorzystuje wolność wypowiedzi w Niemczech, aby bronić odebranie jej w Turcji, ten rzeczywiście powinien wracać do domu i przekonać się, co to oznacza”.

Maerkische Oderzeitung” zauważa, że „uczucie marginalizacji” zadomowionych w Niemczech Turków ułatwia tureckiemu prezydentowi pozyskanie sympatii niektórych z nich. „To daje im uczucie wspólnoty, siły i ważności. Dlatego wychodzą dla niego na ulice. Jednocześnie jednak uważają oni Niemcy jako swoją ojczyznę. Bowiem są Turkami i Niemcami. I nie wracają do domu, czego się od nich często domaga. Oni są już tutaj zadomowieni – w Niemczech. Podobnie jak przeciwnicy Erdogana, których jest nieco więcej. Dzięki wolności przekonań i jedni i drudzy mogą w Niemczech swobodnie wyrażać swoje poglądy. To jest wielkim skarbem demokracji”.

Nuernberger Nachrichten” stwierdza, że: „Nie można pozwolić na to, żeby zwolennicy Erdogana z jego poparciem eksportowali do nas agresję przeciwko puczystom sympatyzującym z ruchem kaznodziei Guelena i podgrzewali nastroje. Nasze władze nie są w żadnym wypadku wykonawcami rozkazów Erdogana, aby na żądanie Ankary podjąć działania przeciwko krytykom tureckiego reżimu. Konieczne są jeszcze bardziej dobitne słowa także z ust kanclerz Niemiec, aby sułtan znad Bosforu to zrozumiał”.

Boński „General-Anzeiger” podsumowuje: „Polityka Erdogana wyraźnie pokazuje szkody wyrządzane przez nacjonalizm”.

opr. Barbara Cöllen