1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Polski hit eksportowy. Trafia na niemieckie stoły

Malgorzata Matzke17 listopada 2014

Polska produkuje rocznie 20 tys. ton gęsiny. 85 proc. tej produkcji trafia na niemieckie stoły.

https://p.dw.com/p/1DoJe
BdT Deutschland Martinsgänse
Zdjęcie: picture-alliance/dpa/C. Jaspersen

Gęsi nie są obecnie już tak tłuste, jak kiedyś: ich mięso jest ważniejsze niż tłuszcz. Dla niemieckich producentów coraz trudniejszy jest zbyt na ojczystym rynku: zbyt duża jest rozbieżność cenowa i coraz trudniej jest im konkurować z importowanymi gęsiami. Ocenia się, że tylko 10 proc. gęsiny na niemieckim rynku jest rodzimej produkcji. Gros importów pochodzi z Polski.

Szczęśliwe gęsi i hodowcy

Kto chce zobaczyć szczęśliwe gęsi, ten musi wybrać się właśnie do Polski. Nieco ponad sto kilometrów na wschód od Warszawy zaczyna się "gęsie zagłębie": w każdej właściwie zagrodzie hoduje się gęsi, wiele z nich to niewielkie, rodzinne gospodarstwa. Właścicielem jednego z nich jest Piotr Powałka. - Są dwie zasadnicze sprawy, ważne w hodowli gęsi: owies i zielenina. Nie ma mowy o innej paszy. I oczywiście wybieg, żeby zwierzęta miały swobodę. Tego gęsiom potrzeba jest do szczęścia, mnie zresztą też - śmieje się.

Zwischen zwei Staaten
Gęsi muszą mieć wybiegZdjęcie: DW

Ale nie zawsze tak było. W latach 90-tych ub. wieku, opowiada Piotr Powałka, liczebność jednego stada wynosiła nawet 10 tys. gęsi w jednym rzucie. Niewiele to miało wspólnego z jakością. - Teraz hoduję 2 tys., maksymalnie 3 tys. sztuk. Na szczęście zaczęto zwracać uwagę na to, żeby nie stresować zwierząt. Hodowla musi być ekologiczna. Chcemy, żeby klienci byli zadowoleni. Mnie samemu też to bardziej odpowiada - podkreśla hodowca.

Z 7 milionów gęsi, jakie rocznie hodowane są w Polsce, gros trafia na niemiecki rynek. Krzysztof Terlikowski, szef firmy przetwórstwa mięsnego podkreśla, że zwierzęta w Polsce są hodowane w naturalnych warunkach i nie ma tu mowy o tuczeniu gęsi siłą, jak ma to miejsce we Francji czy na Węgrzech.

- W Polsce nie tuczy się gęsi na tłuszcz ani na olbrzymie wątroby. Już od dawna nie zezwala na to prawo - podkreśla. Gęsi w Polsce mają wolny wybieg, często z sadzawką czy stawem. To prawdziwe ekologicznie chowane zwierzęta.

Krytycy są jednak zdania, że rzeczywistość wygląda niekiedy zupełnie inaczej. Także i w Polsce nie wszyscy hodowcy trzymają się tych zasad. Jeden z ich trików: importują mięso gorsze jakościowo, bo z szybko tuczonych gęsi z Węgier, opatrują nowymi etykietkami i sprzedają jako własne, z ekologicznej hodowli. Przykrą niespodziankę przeżywają dopiero konsumenci na talerzu.

Heiligabend Weihnachtsbraten
I tak to się wszystko kończy...Zdjęcie: picture-alliance/dpa

Jak można się przed tym chronić? Trzeba pogodzić się z nieco większym wydatkiem, twierdzą polscy hodowcy. Bo dobra jakość ma także i w Polsce swoją cenę.

Gęsi z Niemiec

Gęsi z hodowli Stefana Beckera w Samersbach na pogórzu Eifel na zachodzie Niemiec przy granicy z Belgią należą do tych "szczęśliwych". W maju przywiózł małe gąski z wylęgarni w Muensterlandzie. Jednodniowe pisklęta ważyły po 60 g. - Na początku było z nimi potwornie dużo pracy - przyznaje niemiecki hodowca. Trzeba było mieć je na oku prawie przez cały dzień, chronić przed drapieżnymi ptakami i lisami. Młode gąski miały wybieg na 4-hektarowej łące ze stawem, cały dzień były na wolnym powietrzu.

- Karmę miały 200 metrów dalej, czyli musiały tam dość. To było dla nich jak trening, ale wtedy dobrze rozwijają się im mięśnie.

Najpierw hodowca z Eifel miał tylko 20 sztuk na własne potrzeby. Teraz stado liczy 500 sztuk. Zamówienia można składać u niego też przez Internet. Najdalsze przyszło ze Sztokholmu. Około 11 listopada zaczyna się gęsi sezon - wtedy jest ubój, skubanie, patroszenie - mnóstwo pracy. Schłodzone mięso wysyłane jest w specjalnym opakowaniu do klientów. - Moja cena to 24,90 euro za kilo. Kiedy sztuka waży 4-5 kilo za gęś trzeba zapłacić około stu euro.

U dyskonterów za gęś w ofercie płaci się 5 euro. - U mnie za taką cenę nie dostanie się nawet kilograma - podkreśla Stefan Becker.

Ale klienci, dla których liczy się wysoka jakość, płacą tę wysoką cenę. Stefan Becker twierdzi, że mógłby żądać nawet więcej, ale sam wyznaczył sobie granicę. W tym roku ograniczył stado do 250 sztuk; jest zdania, że tyle jest w stanie wyhodować w naprawdę optymalnych warunkach.

tagesschau.de / Małgorzata Matzke