SZ: Gazociąg sprawą państw unijnych

„Sueddeutsche Zeitung" pisze w środę (4.10.2017) o opinii nt. gazociągu Nord Stream 2 wydanej przez służbę prawną Rady UE.

„W konflikcie wokół kontrowersyjnego projektu gazociągu Nord Stream 2 jego eksploatatorzy osiągnęli ważne, etapowe zwycięstwo” – pisze „Sueddeutsche Zeitung" (SZ) w artykule „Opinia: gazociąg sprawą państw UE”.

 Chodzi o opinię wydaną na zlecenie Komisji Europejskiej przez służbę prawną Rady UE. Komisja Europejska zwróciła się do tego organu w związku z planowanym rozpoczęciem negocjacji z Rosją w sprawie przyjęcia specjalnych norm prawnych dla gazociągu. „Wątpliwości brukselskiego urzędu dotyczące Nord Stream 2 są poważne. Jego zdaniem planowany gazociąg szkodzi europejskiej unii energetycznej, która ma zadbać o więcej solidarności w UE. Przede wszystkim Niemcy są innego zdania” – wyjaśnia gazeta.

SZ przypomina, że Nord Stream 2 ma prowadzić z Rosji przez Bałtyk do Meklemburgii-Pomorza Przedniego i zaopatrywać UE w gaz. Gazociąg należy do rosyjskiego koncernu Gazprom, a w finansowanie projektu zaangażowanych jest szereg zachodnich koncernów energetycznych, w tym Shell i Wintershall.

Jak wynika z opinii służby prawnej Rady UE, „nie może ona potwierdzić wyrażonych przez Komisję Europejską obaw, iż dzięki gazociągowi dalej może rosnąć rynkowa siła Rosji, co w znacznym stopniu ograniczyłoby konkurencję cenową” – podsumowuje SZ 25-stronnicowy dokument. Podobnie organ doradztwa prawnego rady UE ocenił, że KE nie jest w stanie udowodnić „uzasadnionego zagrożenia dla rynku i bezpieczeństwa energetycznego UE”.

„Polityczne skutki tej opinii mogą być ogromne” – zauważa monachijski dziennik. „Podczas gdy w państwach wschodnioeuropejskich gazociąg z Rosji budzi dużą nieufność, rząd Niemiec czuje się potwierdzony w swoim przeświadczeniu” – dodaje tłumacząc, że z punktu widzenia Berlina zawarcie umowy w sprawie Nord Stream 2, podobnie jak już w przypadku Nord Stream 1, leży w kompetencji państw członkowskich, nie ma więc prawnej potrzeby, by w projekt ingerowała UE.

Służba prawna UE potwierdza punkt widzenia Niemiec i w argumentacji KE nie widzi podstaw prawnych, tylko „argumenty polityczne” – podsumowuje SZ. 

Opr. Elżbieta Stasik