Berlinale: premiera nowego filmu Agnieszki Holland

Agnieszka Holland pokazała na festiwalu w Berlinie swój najnowszy film „Obywatel Jones”. Obraz walczy o nagrody w konkursie głównym Berlinale.

Akcja najnowszego filmu Agnieszki Holland rozgrywa się w 1933 roku. Młody brytyjski dziennikarz Gareth Jones (w tej roli James Norton) jedzie do Moskwy licząc, że uda mu się zrobić wywiad ze Stalinem. Przy okazji odkrywa dramatyczną prawdę o Wielkim Głodzie, jaki panuje na terenie sowieckiej Ukrainy. Nagłośnienie tej tragedii, która kosztowała życie miliony ludzi, okazuje się jednak wyjątkowo trudne.

Agnieszka Holland przyznała, że zdecydowała się zrobić ten film zainspirowana scenariuszem napisanym przez amerykańską dziennikarkę Andreę Chalupę. – Dostaję wiele scenariuszy poświęconych okrucieństwom XX wieku i nie chcę ich czytać. Nie chcę wracać do tych historii i do wojny, bo jest to zbyt bolesne. Ale ten scenariusz mnie złapał – mówiła Holland po premierowym pokazie w Berlinie. Jak tłumaczyła, podejście do tematu, sam temat i jego waga przekonały ją, że powinna tę historię opowiedzieć.

Moralny obowiązek

– Hołodomor, Wielki Głód to jedna z największych zbrodni na ludzkości w minionym stuleciu, a jest mało znana. Czułam, że duchy jej ofiar wołają o uwagę, o swoje miejsce i sprawiedliwość. Zrobienie tego filmu było moralnym obowiązkiem – mówiła Holland. Odtwórcy głównych ról, Brytyjczyk James Norton oraz amerykański aktor Peter Sarsgaard, sami przyznali na konferencji prasowej, że zanim zaangażowano ich do pracy nad filmem, nigdy nie słyszeli o Hołodomorze.

Kadr z filmu "Obywatel Jones"

W filmie nie brakuje drastycznych scen pokazujących skutki głodu na Ukrainie, ale reżyserce udało się uniknąć - jak to sama określiła - „pornografii cierpienia”. „Obywatel Jones” nie jest zresztą tylko filmem o tragedii głodu w ZSRR. To przede wszystkim film o wielkiej polityce, propagandzie i mediach, stawiający pytania o dziennikarską niezależność, uwikłanie w ideologiczne schematy, o korupcję i moralność. – Niestety, im bardziej posuwaliśmy się do przodu z tym filmem, tym bardziej aktualne stawały się te pytania. Uważam, że nie możemy mieć demokracji bez wolnych mediów – podkreślała Agnieszka Holland.

Reżyserka ostrzegała w Berlinie, że wraz z rozwojem mediów społecznościowych, o wiele łatwiej jest manipulować faktami. – Każdy, kto ma dostęp do algorytmów, trollów i botów, może bardzo łatwo zmienić nastawienie opinii publicznej – mówiła.

Aktualność pytań o obiektywne dziennikarstwo, fake newsy i propagandę w mediach może pomóc filmowi Agnieszki Holland w wyścigu o nagrody na Berlinale. Festiwal znany jest ze swojej sympatii do filmów poruszających aktualne i trudne tematy społeczne, polityczne czy obyczajowe. O statuetki Niedźwiedzi ubiega się jednak jeszcze 16 innych produkcji, wśród nich nowe filmy tak utytułowanych twórców jak Francois Ozon czy Fatih Akin. O tym, kto zostanie nagrodzony, zdecyduje międzynarodowe jury, któremu przewodniczy w tym roku francuska aktorka Juliette Binoche. 

Holland ceniona w Berlinie

Agnieszka Holland święciła już sukcesy na Berlinale. Dwa lata temu Srebrnym Niedźwiedziem nagrodzono jej film „Pokot”. „Obywatel Jones” to polsko-brytyjsko-ukraińska koprodukcja. Na ekranie obok Jamesa Nortona czy Petera Sarsgaarda widzimy też Vanessę Kirby, Krzysztofa Pieczyńskiego i Michalinę Olszańską. Za zdjęcia odpowiadał Tomasz Naumiuk. Muzykę skomponował Antoni Komasa-Łazarkiewicz. Do polskich kin film ma trafić w marcu.

Trwający w Berlinie 69. Międzynarodowy Festiwal Filmowy to największa tego typu impreza na świecie. Każdego roku festiwal ściąga do berlińskich kin setki tysięcy kinomanów. Otwarcie na zwykłego widza odróżnia Berlinale od innych renomowanych festiwali w Europie, np. w Cannes czy w Wenecji, gdzie dostęp do sal kinowych mają głównie przedstawiciele branży filmowej, eksperci i krytycy. Festiwal potrwa do siedemnastego lutego.

Śledź nas