Bruno Schulz bez gwarancji

„Bronię dobrego imienia Brunona Schulza” – mówi zarządca spuścizny artysty z Drohobycza i jego ostatni żyjący krewny. Walczy z fałszerstwem rysunków.

Marek Podstolski nie krył oburzenia, gdy dowiedział się, że wystawiony na aukcji rysunek jego słynnego krewnego Brunona Schulza uzyskał cenę zaledwie 3100 euro, czyli nieco ponad 13 tys. złotych. Licytacja w Bielefeld (Nadrenia Północna-Westfalia) była według jego informacji pierwszą w Niemczech aukcją, na której wystawiono pracę Schulza. – Na rynku nie ma już wielu rysunków jego autorstwa, a jeśli są licytowane, osiągają ceny dziesięciokrotnie wyższe – mówi w rozmowie z Deutsche Welle Podstolski, zarządca spuścizny Brunona Schulza.

Kultura | 24.01.2012

Rysunki słynnego artysty z Drohobycza osiągają w Polsce cenę 120 tys. złotych, a w USA nawet 130 tys. dolarów – wyjaśnia Podstolski. Jako przykład wymienia licytacje w nowojorskiej filii domu aukcyjnego Sotheby's.

„To jakieś fałszerstwo”

Nie tylko cena uzyskana na niemieckiej aukcji oburzyła Podstolskiego. Przyjrzał się rysunkowi, który dom aukcyjny OWL w Bielefeld zamieścił w katalogu przed licytacją. Przedstawiał trzech chłopców przyglądających się jakiejś skrzynce. Rysunek o wymiarach 26 x 22 cm był wykonany ołówkiem i tuszem, nosił też sygnaturę Brunona Schulza.

Trzech chłopców przyglądających się skrzynce. Czy to rysunek Brunona Schulza?

– To rysunek niepodobny do jego prac – zgłasza swoje zastrzeżenia Podstolski. – To jakieś fałszerstwo – stwierdza. Także podpis w prawym dolnym rogu rysunku jest inny – dodaje. Mieszkający w Kolonii Marek Podstolski jest ostatnim żyjącym członkiem rodziny Schulza. Autor „Sklepów cynamonowych” był bratem jego dziadka Izydora. Dla Podstolskiego byłby zatem stryjecznym dziadkiem.

Obrazy olejne, rysunki, freski

Nie wiadomo, ile rysunków namalował w swoim 50-letnim życiu Schulz. Tworzył je głównie do własnych tekstów, ale i do teczki. Część z nich (podobnie jak manuskrypty, powieść i listy) zaginęła, kiedy w 1941 roku Schulz musiał przenieść się do getta. Po wojnie zachowało się ok. 500 rysunków i grafik, większość jest w posiadaniu polskich muzeów – mówi Podstolski. Artysta z Drohobycza tworzył także obrazy olejne, dzisiaj znane tylko z dawnych fotografii. Przetrwał zaledwie jeden.

"Spotkanie" (1920) - jedyny zachowany obraz olejny Brunona Schulza

Do spuścizny plastycznej artysty należą także freski odnalezione przypadkiem w 2001 roku. Schulz namalował je w 1942 na rozkaz szefa gestapo w Drohobyczu Feliksa Landaua. Przedstawiały postaci z bajek i zdobiły prawdopodobnie pokój dziecięcy w willi Landaua.

Jak przyznaje Marek Podstolski, polsko-żydowski artysta jest znany niemieckiej publiczności. W latach 60. ukazał się niemiecki przekład „Sklepów cynanonowych”, monachijskie wydawnictwo Hanser wydało też monografię poświęconą grafikom Schulza, a w 2011 niemiecki przekład „Sanatorium pod Klepsydrą”. W Berlinie, Duesseldorfie i Monachium zorganizowano już wystawy twórczości Schulza.

Szybko sprzedać

Według Podstolskiego sprawdzenie proweniencji rysunku i wartości oryginałów Schulza to kwestia chwili. Wskazuje też na ok. 350 schulzologów, których można było zapytać o opinię. – Widocznie dom aukcyjny chciał szybko sprzedać – konkluduje.

Zamiaru takiego nie ukrywa współwłaściciel domu aukcyjnego OWL w Bielefeld Thomas Sauerland. Klientowi, który dostarczył rysunek, zależało, by sprawa nie ciągnęła się miesiącami. – A tyle mogłoby potrwać sprawdzenie proweniencji i zlecenie ekspertyzy. Na dodatek byłoby to kosztowne – stwierdza Sauerland.

Dlatego w katalogu aukcyjnym rysunek został jedynie „przypisany” Schulzowi, co oznacza brak gwarancji, że chodzi o oryginał. Sauerland szukał w Internecie informacji na temat twórczości plastycznej Schulza. Porównał rysunek z innymi. Jak zaznacza, na jego pochodzenie wskazywało podobieństwo do innych motywów plastycznych Schulza, stary papier i sygnatura. – Rysunek jest bardzo udany, a pociągnięcia ołówkiem pewne – mówi Thomas Sauerlaud. Jednak w stu procentach dowieść, że praca pochodzi od twórcy z Drohobycza – nie był w stanie. Przyznaje zresztą, że „nie zna się zbytnio” na polskim rynku sztuki.

Przybywa fałszerstw

Rysunek przypisany Schulzowi pochodził ze zbiorów kolekcjonera handlującego polskimi rzeczami. Była to pierwsza praca Schulza wystawiona przez dom aukcyjny w Bielefeld. Do kogo trafił rysunek – tego Sauerland nie zdradza, zapewnia jednak, że kupiec wiedział, iż nie dostaje gwarancji na Schulza.

Od kiedy twórczość artysty z Drohobycza stała się popularna na całym świecie, na rynku zaczęły pojawiać się fałszerstwa jego rysunków – zauważa belgradzka schulzolożka Branislava Stojanović, twórczyni portalu Brunoschulz.org. – W zasadzie podróbki nie pojawiają się w poważnych domach aukcyjnych, lecz na otwartym rynku, np. na portalach aukcyjnych typu eBay czy Allegro – wyjaśnia. Podstolskiemu niejednokrotnie udaje się w porę zareagować i wycofać pracę z licytacji. – Bronię dobrego imienia Brunona Schulza – podkreśla. 

Problem z polskimi eksponatami dał się już we znaki sprzedawcom. Kiedy licytowane są dzieła z Polski Thomas Sauerland dostaje dziesiątki mejli i telefonów z zastrzeżeniami. Również Marek Podstolski nie daje za wygraną i grozi, że sprawą zajmie się prawnik. „Przypisanie” pracy artyście chroni jednak dom aukcyjny przed odpowiedzialnością prawną.

Bruno Schulz i jego freski

Pokoik z freskami Bruno Schulza

Historia jest niezwykła: w 2001 roku niemiecki twórca filmów dokumentalnych Benjamin Geissler – po długich szperaninach w archiwach, rozmowach i poszukiwaniach – odkrył podczas kręcenia filmu w Drohobyczu uważany za zaginiony pokoik dziecięcy z freskami dzieła Bruno Schulza. Sensacyjne znalezisko zajmuje Geisslera do dzisiaj. Freski tuż po ich odkryciu zostały usunięte i wywiezione z Drohobycza.

Bruno Schulz i jego freski

Bajki i śmierć

Freski znajdowały się na ścianach tego domu – byłej willi gestapowca Feliksa Landaua. Landau własnoręcznie mordował żydowskich mieszkańców, najchętniej strzelał z balkonu willi. Schulzowi zlecił specjalne zadanie – wymalowanie bajkowymi motywami ścian dziecięcego pokoju. Zlecenie to przez jakiś czas chroniło Schulza przed śmiercią, ale niedlugo. 19 listopada 1942 r. został zastrzelony na ulicy.

Bruno Schulz i jego freski

Multitalent

Bruno Schulz należy do najbardziej znanych polskich twórców. Był pisarzem, malarzem, krytykiem literackim. Jego dzieła zostały przetłumaczone na 30 języków, wśród nich najsłynniejsze, do dziś fascynujące ludzi na całym świecie „Sklepy cynamonowe“. Często Schulz nazywany jest niesłusznie „polskim Kafką”. Niesłusznie, bo Kafka, to Kafka, Schulz to Schulz.

Bruno Schulz i jego freski

Do kogo należą freski?

Drohobycz leży dzisiaj na terenie Ukrainy. Do kogo należy znalezisko? Odsłonięcie fresków nastąpiło szybko (na zdjęciu), zanim jednak podjęto decyzję, co dalej, trzy freski wycięli przedstawiciele Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie i wywieźli do Izraela.

Bruno Schulz i jego freski

Odnalezione i znowu utracone

Interwencja Instytutu Yad Vashem wywołała kontrowersje i międzynarodową dyskusję. Freski do dzisiaj są w Izraelu. Także pozostałe freski nie pozostały w willi w Drohobyczu, na zlecenie ukraińskiego ministerstwa kultury zostały przeniesione do muzeum. W swoim filmie „Odnaleźć obrazy” Benjamin Geissler (na zdjęciu) dokumentuje historię odnalezienia fresków i ich wywiezienia.

Bruno Schulz i jego freski

Spotkanie z Alfredem Schreyerem

Podczas kręcenia filmu Geissler wielokrotnie przyjeżdżał do Drohobycza. Spotkał tam Alfreda Schreyera, polskiego skrzypka i śpiewaka, ostatniego żyjącego w Drohobyczu przedwojennego Żyda i ucznia Schulza. Naziści wymordowali także rodzinę Schreyera, on sam cudem tylko uniknął śmierci.

Bruno Schulz i jego freski

Cyfrowa rekonstrukcja

Odkryte freski nie dawały spokoju Geisslerowi. Zdecydował się w końcu na ich wirtualną rekonstrukcję. Było to możliwe, bo jak mówi, jako jedyny miał okazję dokładnie sfilmować i sfotografować ściany z freskami. Niedawno instalację można było zobaczyć w Berlinie, niedługo ma ruszyć w podróż po Polsce i po Ukrainie. Chwilowo jednak brakuje na to funduszy.

Bruno Schulz i jego freski

Pokój dziecięcy niemal prawdziwy

Dzięki wirtualnej instalacji widz ma wrażenie, że wchodzi do rzeczywistego pokoju dziecięcego. Nawet wielkość fresków jest wierna oryginałom. – Instalacja oddaje plastyczność pokoju i daje wyobrażenie o całości kompozycji – wyjaśnia Geissler. Przy pomocy różnych technik dokumentalista pokazuje poszczególne fazy projektu – od odkrycia fresków do ich odsłonięcia i w końcu zniszczenia ścian.

Bruno Schulz i jego freski

Zaproszenie do dialogu

Benjamin Geissler bardzo dużo zajmował się w ostatnich latach twórczością Schulza. Na wystawie towarzyszącej instalacji chce przybliżyć widzowi postać tego niezwykłego artysty, chce „rozbudzić w nim ciekawość światem Schulza”, jak mówi. I chciałby zainicjować dialog – o Brunonie Schulzu, jego freskach i ich trudnej historii.

Bruno Schulz i jego freski

Ogromne zainteresowanie

Geissler nie jest pierwszym i na pewno nie ostatnim, którego zafascynowała postać Schulza. Także rosyjski dokumentalista, Stanislav Dorochenkov (na zdjęciu) jest zainfekowany życiem i twórczością żydowskiego artysty. Specjalnie przyjechał do Berlina, by obejrzeć wirtualną rekonstrukcję fresków. Tak jak Geissler ma nadzieję, że instalacja będzie mogła wyruszyć niebawem w dalszą podróż.

Podobne treści

Śledź nas