1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

"Byłam bita i gwałcona": Koszmar poprawczaków w NRD

6 kwietnia 2010

Przemoc i molestowanie seksualne dzieci w rodzinie, a tym bardziej w instytucjach państwowych NRD, nie mieściło się w kategoriach „nowego, socjalistycznego człowieka". Teoretycznie. Ujawniana rzeczywistość jest straszna.

https://p.dw.com/p/MoQX
Miejsce pamięci „Torgau", dawniej poprawczak NRD
Miejsce pamięci „Torgau", dawniej poprawczak NRDZdjęcie: DW

Systemem terroru wobec dzieci i młodzieży w NRD Sabine Gries z Uniwersytetu Ruhry w Bochum zajmowała się już w 2001 roku. Jak pisała w swojej pracy doktorskiej: „Jeżeli naukowcy NRD w ogóle zajmowali się fizycznym i seksualnym znęcaniem się nad dziećmi, przyczyn problemu szukali w zaburzeniach sprawcy. Badania koncentrowały się wyłącznie na medycznym aspekcie problemu'. Fachowcy szybko kwalifikowali sprawcę jako zaburzoną osobowość. Sam czyn uchodził za „typowo burżuazyjny”.

Do dzisiaj „aspołeczni”

Do enerdowskich domów dziecka, zakładów wychowawczych i poprawczaków trafiały dzieci od 6 do 17 lat.
Do enerdowskich domów dziecka, zakładów wychowawczych i poprawczaków trafiały dzieci w wieku od 6 do 17 latZdjęcie: dpa Zentralbild

Dopiero dzisiaj, po ujawnieniu afer pedofilskich w zachodnioniemieckich instytucjach oświatowych i kościelnych, zaczynają się odzywać także ofiary z NRD. Do samej Gabriele Beyler, dyrektorki miejsca pamięci „Torgau”, byłego poprawczaka w północnej Saksonii, zgłosiło się już 25 byłych „wychowanków”, ofiar molestowania seksualnego i brutalnych gwałtów. Są wśród nich kobiety i mężczyźni, którzy wtedy byli dziećmi lub nastolatkami. 56-letni mężczyzna mówi o swoich przeżyciach pierwszy raz, nigdy z nikim o nich nie rozmawiał, ani z rodziną, ani później z żoną. Kolejne zgłoszenia napływają do posła do Bundestagu z okręgu Torgau, Manfreda Kolbe (CDU).

Do Manfreda Maya, pełnomocnika Turyngii ds. opieki nad ofiarami SED, zgłosiło się 160 osób. „Hamulce puściły” – mówi Michael Wildt, przewodniczący projektu „Poprawczak Torgau”. Relacje o przeżytej gehennie napływają do niego także od wychowanków innych enerdowskich poprawczaków, m.in. w Eilenburgu i Pretzsch koło Wittenbergu. Nawet jednak, jeżeli temat nareszcie rozpatruje się publicznie, ofiary z ogromnymi oporami ujawniają swoją przeszłość. Do dzisiaj większość z nich czuje się napiętnowana społecznie. Przez znaczną część ludności nadal ludzie ci uważani są za „aspołecznych”, twierdzi Michael Wildt.

Spartakiada dzieci i młodzieży, Berlin wschodni, 1981. Zdjecie z wystawy: "Piękny świat dyktatury. Codzienność w NRD"
Spartakiada dzieci i młodzieży, Berlin wschodni, 1981. Zdjecie z wystawy: "Piękny świat dyktatury. Codzienność w NRD"Zdjęcie: Harald Schmitt/stern

474 poprawczaki, nieznana liczba ofiar

W całym NRD istniały 474 zakłady dla młodocianych, w tym 38 tzw. specjalnych domów dziecka i 32 domy wychowawcze dla młodzieży. Trafiały do nich dzieci, które sprawiały „trudności wychowawcze”. Wystarczało, że wagarowały lub odstawały w jakiś sposób od grupy. U dziewczynek był to np. „wyzywający” sposób ubierania się.

Poprawczaki ulokowane były zazwyczaj w dawnych pałacach lub willach. Jak wyjaśniał jeszcze w 1987 r. dyrektor poprawczaka w Wolfersdorf w Turyngii: „w duchu Makarenki chodziło o złamanie woli wychowanków, a błędnie rozwinięta osobowość miała być nawrócona na właściwą drogę”.

Jak wyglądało to nawracanie, wspomnina Mario S., były „wychowanek” poprawczaka w Meerane w Saksonii. Ponieważ po przewiezieniu go do poprawczaka, nie chciał podać swojego nazwiska, wychowawczyni wsadziła jego głowę do toalety i spłukiwała wodę. Miał wtedy 12 lat. W czasie pobytu w zakładzie wielokrotnie zamykany był w izolatce w piwnicy, był kopany i bity. Przez męskiego wychowawcę gwałcony.

Wytoczony przez niego proces, po dziewięciu latach postępowania sądowego, został umorzony.

Występ pionierów, 1976 r.
Występ pionierów, 1976 r.Zdjęcie: picture-alliance/ ZB

Zamknij pysk

Szczególnie brutalne metody stosowano w poprawczaku w Torgau. Trafiła tam 52-letnia dziś Rosemarie Plus. Kiedy jako jedenastolatka została zgwałcona przez ojczyma, próbowała popełnić samobójstwo. Próba odebrania sobie życia była wystarczającym powodem, żeby została skierowana do domu dziecka, później do zakładu wychowawczego dla młodzieży. Ponieważ była „zbyt krnąbrna”, w 1974 r. trafiła do Torgau. Była bita, gwałcona.

„Pan K. (wychowca) był strasznie gruby. Dlatego kazał mi kłaść się na pryczę i onanizować. Patrzył na mnie i robił to samo. Spermą tryskał na mnie. Potem musiałam iść do umywalni i długo się myć. A potem dostawałam zazwyczaj parę razów kijem, żebym krzyczała i inni wychowankowie myśleli, że coś przeskrobałam, dlatego zostaję ukarana“.

Piekło to musiała znosić przez pięć miesięcy: „Byliśmy poniżani. Nie czułam się już jak człowiek, właściwie pożegnałam się już z życiem” – pisze na platformie byłych wychowanków poprawczaka w Torgau – „Chcieli mnie złamać i im się to udało”. Kiedy z Torgau wróciła do swojego dawnego poprawczaka w Burg, pod Magdeburgiem, była złamaną osobowością. „Tam już się nie wyróżniałam, całkowicie się podporządkowałam. Nadawałam się do socjalizmu. Nie podskakuj, tylko zamknij pysk i spokój”.

Kto w NRD "odstawał od normy" szedł do poprawczaka
Kto w NRD "odstawał od normy" szedł do poprawczakaZdjęcie: Harald Schmitt/stern

Mówienie pomaga

Dziś poradziła sobie z przeszłością. 15 lat korzystała z opieki terapeutycznej, w ubiegłym roku spisała swoje wspomnienia w książce. Dziś jest nawet przewodnikiem w dawnym miejscu swej kaźni, w Torgau. Nigdy jednak nie mówiła o swoich przejściach tak otwarcie i z takimi szczegółami, przyznaje. Pomogła jej dopiero tocząca się w Niemczech publiczna dyskusja, najpierw dotycząca zachodnich Niemiec, dziś także byłej NRD.

Gabriele Beyler, dyrektorka miejsca pamięci „Torgau” i poseł do Bundestagu z okręgu Torgau, Manfred Kolbe opublikowali apel, w którym zachęcają ofiary enerdowskiego piekła do zgłaszania się. Ujawnione do tej pory przypadki przemocy seksualnej dotyczą dzieci między 6 a 17 rokiem życia, „wychowanków” wielu poprawczaków NRD. Zdaniem obojga inicjatorów apelu, jest to dopiero, nie zdający się mieć końca „wierzchołek góry lodowej”.

Welt Online, RUB, ddp / Elżbieta Stasik

Red. odp.: Małgorzata Matzke