1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Grecja: zmiana rządu w szczycie kanikuły

Spiros Moskovou
8 lipca 2019

Zwycięstwo Nowej Demokracji w przedterminowych wyborach parlamentarnych w Grecji oznacza chwilowy koniec „lewicowej rewolucji” Aleksisa Tsiprasa. Wyborcy stracili złudzenia, uważa Spiros Moskovou. KOMENTARZ

https://p.dw.com/p/3LkBs
Zwycięzca wyborów Kyriakos Micotakis
Zwycięzca wyborów Kyriakos MicotakisZdjęcie: Reuters/A. Konstantinidis

„Nie można przecież psuć ludziom urlopu”, zripostował swego czasu socjalistyczny premier Grecji Andreas Papandreou, gdy jego doradcy chcieli go przekonać do przeprowadzenia w środku lata przedterminowych wyborów. Lewicowy urzędujący premier Aleksis Tsipras zignorował tę starą mądrość polityczną i w środku sezonu urlopowego wyznaczył nowe wybory.

Ponad 40 procent wyborców nie poszło do urn, Tsipras i jego rządząca Koalicja Radykalnej Lewicy – Syriza zostały odsunięte od władzy. Wyraźną przewagę głosów i większość w parlamencie uzyskał kandydat liberalno-konserwatywnej Nowej Demokracji (ND) Kyriakos Micotakis.

Szef greckiej redakcji DW Spiros Moskovou
Szef greckiej redakcji DW Spiros Moskovou

Zmiany rządu w Grecji nie należy jednak przypisywać tylko letnim upałom. Wyborcy tego udręczonego kryzysami kraju utracili w międzyczasie wszelkie złudzenia i zdają się wiedzieć, że powrót do czasów sprzed kryzysów nie jest możliwy. Tsiprasa wybrała w 2015 roku większość Greków, ponieważ zapowiedział, że „rozerwie na kawałki” mające ratować kraj przed bankructwem programy oszczędnościowe, a rynkom finansowym podyktuje swoją wolę. Zamiast tego – i po trzech wyborach przeprowadzonych w ciągu zaledwie jednego roku – uzgodnił z międzynarodowymi wierzycielami trzeci pakiet ratunkowy i kontynuował politykę oszczędnościową swoich poprzedników. Z lewicowej rewolucji zrobiło się socjaldemokratyczne zarządzanie kryzysem.

Niewielki wzrost gospodarczy nie wystarczył

Jakby nie było rząd Tsiprasa był najbardziej długotrwały od 2010 roku, gdy Grecja poprosiła swoich partnerów o pomoc, bo nie była już w stanie refinansować swoich długów. Podczas rządów Syrizy Grecja wróciła do niewielkiego wzrostu gospodarczego, a latem 2018 zgodnie z oczekiwaniami został zakończony trzeci i ostatni program ratunkowy. Ateny znowu mogą się refinansować, zbudowały małą rezerwę finansową i korzystają na zyskach z kwitnącej turystyki.

Innymi słowy Kyriakos Micotakis, raczej umiarkowany polityk, nie przejmuje państwa na skraju przepaści. Mimo to oczekiwania wobec tej latorośli starej dynastii politycznej są ogromne. Grecja ciągle jeszcze jest pod wzmożoną obserwacją jej wierzycieli i potrzebuje znacznie większego wzrostu gospodarczego, by w następnych latach uzyskać uzgodnione nadwyżki finansowe. Bezrobocie spadło z 26 do 18 procent, pozostaje jednak najwyższe w całej Unii Europejskiej. Krajowi pilnie są potrzebne inwestycje, których z racji swojej pierwotnej awersji do sektora prywatnego, lewicowa Syriza nie popychała. Nowa Demokracja – jako jedna z partii, które ponoszą główną odpowiedzialność za grecki kryzys – musi teraz pokazać, że jest siłą świadomą ciążącej na niej odpowiedzialności.

Dlatego nie będzie podawała w wątpliwość największego sukcesu Tsiprasa, porozumienia z Macedonią Północną kończącego trwający przez dziesięciolecia, anachroniczny spór o nazwę sąsiada. Micotakis wielokrotnie krytykował tę umowę i zapowiedział, że będzie renegocjował jej części. Ale pewnie tego nie zrobi, bo ze szczyptą patriotyzmu więcej niż byłoby to konieczne, przyciąga wprawdzie „nastawionych etnicznie” wyborców, ale może tylko odstraszyć międzynarodową społeczność.