1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Ile pracy dziecięcych rąk tkwi w niemieckich samochodach?

Elżbieta Stasik
15 listopada 2017

Międzynarodowa Organizacja Pracy piętnuje światowe koncerny, które w niedostatecznym stopniu zwalczają pracę dzieci. Są wśród nich niemieckie koncerny motoryzacyjne.

https://p.dw.com/p/2neeP
Mali robotnicy w kopalni kobaltu w Demokratycznej Republice Konga
Mali robotnicy w kopalni kobaltu w Demokratycznej Republice KongaZdjęcie: picture-alliance/dpa/T. Coombes

Zarzuty Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP) skierowane są pod adresem wiodących koncernów elektronicznych takich jak Apple, Samsung czy Sony, ale też niemieckich koncernów samochodowych: BMW, Daimler i Volkswagen. Wszystkie one niezmiennie korzystają z pracy dzieci w Demokratycznej Republice Konga – wynika z raportu „Time to recharge” („Czas na naładowanie”) opublikowanego przez międzynarodową organizację ochrony praw człowieka Amnesty International (AI).

W kopalniach kobaltu Konga, które według AI pokrywają ponad połowę światowego zapotrzebowania na ten pierwiastek, pracują już siedmioletnie dzieci narażając zdrowie i życie. Na ten dramatyczny stan Amnesty International wskazała już na początku 2016 r. w raporcie „This is what we die for” („Za to umieramy”).

Ciągle rosnące zapotrzebowanie na energooszczędne akumulatory potrzebne do samochodów elektrycznych, laptopów czy smartfonów i urządzenia do magazynowania energii z odnawialnych źródeł sprawia, że wzrasta też popyt na stosowany w tych technologiach kobalt. AI zbadało 29 firm. Żadna z nich nie wywiązała się w pełni z obowiązku udokumentowania, że nie narusza praw człowieka.

Koncerny samochodowe muszą zrobić wszystko, by kobaltu potrzebnego do akumulatorów nie wydobywało żadne dziecko na świecie
Koncerny samochodowe, podobnie jak elektroniczne, muszą zrobić wszystko, by kobaltu potrzebnego do akumulatorów nie wydobywało żadne dziecko na świecie Zdjęcie: picture-alliance/dpa/L. Mirgeler

Kobalt w samochodach

Deficyty panują w tej kwestii zwłaszcza w branży samochodowej, wskazuje raport AI. Wyraźnie poprawiła się „w niektórych aspektach” sytuacja w BMW, które wypada lepiej niż  inne koncerny motoryzacyjne, ale w dalszym ciągu istnieją „wyraźne deficyty”. A na „istotne deficyty” Amnesty International wskazuje w koncernach Volkswagena i Daimlera. Niektóre przedsiębiorstwa wprawdzie polepszyły system kontrolowania sieci dostaw urządzeń zawierających kobalt, ale ciągle jest to jeszcze sytuacja daleka od zadowalającej – powiedział ekspert AI Mathias John.

Przede wszystkim brakuje transparencji. Dlatego ciągle istnieje niebezpieczeństwo, że kupując smartfon, laptopy czy samochody elektryczne ludzie nieświadomie wspierają pracę dzieci, uważa AI. Dlatego nowy rząd Niemiec „nareszcie musi zobowiązać firmy do dotrzymywania tzw. wymogów należytej staranności”. Temat pracy dzieci musi być uwzględniony w toczących się właśnie rozmowach sondażowych o utworzeniu niemieckiego rządu.

Wszyscy dostawcy kobaltu muszą przestrzegać praw człowieka i przepisów dotyczących wydobycia minerałów, zgodnie z wytycznymi ONZ i Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Musi się to dziać na wszystkich etapach produkcyjnych, począwszy od wydobycia minerałów, skończywszy na produkcji zawierających je urządzeń. W przypadku naruszania praw człowieka koncerny muszą interweniować i zadbać o pomoc dla poszkodowanych.

Szef MOP: „Nie chcemy niewolnictwa"

Zabiegi światowej społeczności w walce z pracą dzieci znowu osłabły w ostatnim czasie – krytykuje Międzynarodowa Organizacja Pracy (MOP). Wprawdzie liczba pracujących dzieci zmniejszyła się od 1997 r. o prawie sto milionów. Ale rozwój ten został mocno przyhamowany w ostatnich czterech latach, skrytykował w Buenos Aires dyrektor generalny MOP Guy Ryder.

W stolicy Argentyny odbywa się do czwartku (16.11.2017) światowa konferencja na temat trwałego wyeliminowania pracy dzieci. Uczestniczą w niej przedstawiciele rządów, organizacji pracodawców, związków zawodowych i organizacji humanitarnych ze 193 państw.

Niemal połowa dzieci zmuszanych do pracy robi to w warunkach zagrażających ich zdrowiu i życiu. Podczas otwarcia konferencji Guy Ryder wezwał państwa, by podjęły zdecydowane kroki prowadzące do tego, „by nie tolerować dłużej tej sytuacji nie do zniesienia”. Dokonujące się obecnie zmiany na rynkach pracy prowadzą do ogromnej niepewności na całym świecie. – Ale jedno jest pewne: nie chcemy dłużej żadnych pracujących dzieci i żadnego nowoczesnego niewolnictwa – podkreślił szef MOP.

Według szacunków ekspertów co dziesiąte dziecko na świecie jest zmuszane do pracy. W sumie pracują 152 mln dziewczynek i chłopców. Dla porównania – dorosłych pracuje na świecie niewiele więcej, bo blisko 200 mln. Celem jest całkowite wyeliminowanie do 2025 r. pracy dzieci.

afp, dpa / Elżbieta Stasik