1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Kolekcjonerzy lekarstw

Andrzej Pawlak19 sierpnia 2012

Od 1996 roku w Hamburgu działa organizacja obywatelska "Lekarstwa dla potrzebujących", która pomaga ludziom nie mającym pieniędzy na kupno niezbędnych im leków.

https://p.dw.com/p/15sYy
Zdjęcie: picture-alliance/dpa

Wszystko zaczęło się w roku 1996, podczas wojny w byłej Jugosławii. Hamburska nauczycielka tańca, Sonne Leddin, zainicjowała wtedy wśród przyjaciół i znajomych zbiórkę niepotrzebnych im lekarstw, które po przesortowaniu wysyłano z darami dla potrzebujących na terenach ogarniętych walkami.

"Lekarstwa dla potrzebujących"

Nazwa założonej przez panią Leddin organizacji określa jej program działania. Pomysł zbiórki lekarstw narodził się w trakcie rozmowy z zaprzyjaźnionym hamburskim lekarzem, który organizował ich wysyłkę do Jugosławii.

Medikamente für Menschen in Not
Sonne Leddin, założycielka i szefowa organizacji "Lekarstwa dla potrzebujących"Zdjęcie: privat

Tamta akcja trwała przez cztery lata, które dziś Sonne Leddin określa "czasem uczenia się". Nie był to na pewno czas stracony. Zebrane wtedy doświadczenia przydają się do dziś. Podobnie jak wtedy, najwięcej czasu i uwagi pochłania sprawdzenie daty ważności zebranych lekarstw. To iście mrówcza praca, ale absolutnie niezbędna, bo decydująca o powodzeniu całej akcji. Przeterminowane lekarstwa to przecież trucizna, a nie pomoc.

Z organizacją "Lekarstwa dla potrzebujących" współpracuje ochotniczo grupa lekarzy i farmaceutów, oraz kilka stowarzyszeń charytatywnych działających w Hamburgu, wśród nich także Caritas, a od ubiegłego roku Stowarzyszenie Maltańska Służba Medyczna.

Lekarze bezpłatnie badają zgłaszających się do organizacji pacjentów, wśród których jest wielu bezdomnych i przepisują im oraz wydają na miejscu lekarstwa ze zgromadzonych zapasów. Wiele lekarstw wysyła się także za granicę. Organizacja "Lekarstwa dla potrzebujących" stworzyła sieć partnerów na całym świecie. 

Łańcuch instytucji i ludzi dobrej woli

O sukcesie tej inicjatywy zadecydowała dobra wola lekarzy i aptek współpracujących z działaczami organizacji "Lekarstwa dla potrzebujących". W samym mieście około 70 gabinetów lekarskich stale przesyła niepotrzebne im medykamenty. Najczęściej chodzi o próbki lekarstw, przesyłane lekarzom przez hurtownie i agentów handlowych przemysłu farmaceutycznego oraz leki, pochodzące z uszkodzonych przesyłek.

Medikamente für Menschen in Not
Magazyn organizacji świadczy o skuteczności jej działaniaZdjęcie: privat

Zgodnie z niemieckimi przepisami wystarczy, aby podczas rozładunku palety z pudełkami pełnymi lekarstw parę z nich zostało zgniecionych, żeby cały ładunek uznano za bezwartościowy i podlegający komisyjnemu zniszczeniu. Na szczęście inny przepis mówi, że w takim przypadku można wykorzystać nieuszkodzone lekarstwa w ramach projektów pomocy humanitarnej, pod warunkiem, że odbędzie się to pod nadzorem uprawnionych lekarzy i farmaceutów.

Jak wyjaśnia pani Sonne Leddin, założona przez nią organizacja ma prawo zbierania lekarstw pomiędzy Lüneburgiem i Hamburgiem. Od strony technicznej zajmuje się tym grupa ośmiu kurierów, którzy raz, dwa razy w roku odwiedzają, po uprzednim zapowiedzeniu swej wizyty, apteki i gabinety lekarskie na tym obszarze i odbierają od nich lekarstwa, odpowiadające przedstawionym wyżej kryteriom.

Medikamente für Menschen in Not
Codzienna praca w biurze organizacjiZdjęcie: Mareike Suhn

Potem przychodzi pora na staranne przejrzenie i posortowanie zebranych leków, czym zajmuje się grupa około 30 pomocników, dzielących je - po ustaleniu daty ważności - pod nadzorem lekarzy współpracujących z organizacją "Lekarstwa dla potrzebujących" na 16 grup, takich jak, na przykład, antybiotyki, lekarstwa przeciwbólowe, przeciwzapalne, nasercowe i inne.

Dokąd trafiają potem te lekarstwa? Do wielu krajów. Na przykład do Afganistanu, na Litwę, do Polski, na Ukrainę, a ostatnio nawet do Tybetu. Ale nie to jest najważniejsze. Podstawowym celem organizacji jest niedopuszczenie do marnowania dobrych i ważnych lekarstw. Powinny one trafić w ręce tych ludzi, którzy nie mają w kieszeni dość pieniędzy na zakup zwykłych tabletek od bólu głowy.

Gudrun Heise / Andrzej Pawlak