Najnowsze prace Katarzyny Kozyry w Berlinie

Renomowana galeria ŻAK | BRANICKA w Berlinie pokazuje prace polskiej artystki Katarzyny Kozyry, w tym najnowsze „Sen córki Linneusza” i „Człowiek czworonożny”.

Katarzyna Kozyra jest wierna sobie. Każda jej praca, począwszy od dyplomowej „Piramidy zwierząt” (1993), skończywszy na najnowszych, pokazywanych w Berlinie: „Sen córki Linneusza” i „Homo Quadrupeds“ („Człowiek czworonożny”) z 2018 r., to metaforyczna, wizjonerska refleksja nad palącymi kwestiami współczesności, zarazem wizja społeczeństwa przyszłości opartego na równości każdego indywiduum – kobiety i mężczyzny, człowieka i zwierzęcia. W tym duchu utrzymany jest też trzeci projekt prezentowany w galerii ŻAK | BRANICKA – seria zdjęć „Lou Salomé” z 2005 r. zrealizowanych w pałacu Schwarzenberg w Wiedniu, po raz pierwszy pokazywana publiczności w całości. Wszystkie prace łączy też niejako znak firmowy Kozyry – nieuznawanie granic.

Katarzyna Kozyra polnische Künstlerin in Berlin in der Galerie ZAK | BRANICKA

Katarzyna Kozyra jako Lou Salomé

– Artystka w swoich pracach przekracza wszelkie granice, jakie tylko można sobie wyobrazić. Przekracza granice płci, wieku, granice fizyczności, tego co dla nas jest możliwe, a co nie – mówi współszefowa galerii Monika Branicka. – Wystawa podejmuje też nowy wątek interpretacyjny dla Katarzyny Kozyry, który właściwie wcześniej nie był poruszany w jej pracach: przekraczania granic gatunku – dodaje Branicka.

Od Haraway po europalety

Latem 2018 Kozyra zrealizowała w Uppsali perfomance „Sen córki Linneusza” wcielając się w postać Elżbiety (Elisabeth Christiny von Linné), jednej z pięciu córek XVIII-wiecznego szwedzkiego botanika Karola Linneusza. Linneusz poklasyfikował faunę i florę opierając się na istniejących między nimi różnicach. Elżbieta, której jako kobiecie nie wolno było studiować, a mimo to została naukowcem, zaprzeczyła ojcu. – Jakby rozklasyfikowała gatunki zapraszając wszystkie na Arkę Noego – mówi Katarzyna Kozyra.

W performance w Uppsali Elżbieta dyryguje chórem śpiewającym głosami zwierząt hymn UE „Odę do radości“ Beethovena. Artystka i chór stoją przy tym na zestandaryzowanej, unijnej Arce Noego – europaletach. – Mówiąc najprościej impulsem była Unia Europejska i jej losy. Nie wiadomo, jak się one dalej potoczą – tłumaczy artystka.

„Jakaż to ironia losu, że to właśnie córka twórcy systemu klasyfikacji organizmów, opartego na definicji różnic między nimi, w pracy Kozyry buduje nowy porządek świata, w którym wszelkie różnice zostają zniwelowane i wszystkie stworzenia stają się sobie równe” – czytamy w przygotowanym przez galerię opisie wystawy. Ten sam tekst cytuje fragment „Manifestu dla Cyborga” (1985) amerykańskiej biolożki i feministki Donny Haraway, który mógłby być mottem berlińskiej wystawy: „Biologia i teoria ewolucji zajmowały się przez dwa ostatnie stulecia konstruowaniem współczesnych organizmów, traktując je jako przedmioty poznania. Skutkiem było rozmycie się do ledwo dostrzegalnego śladu różnicy między człowiekiem i zwierzęciem… ”.

Katarzyna Kozyra polnische Künstlerin in Berlin in der Galerie ZAK | BRANICKA

Co jest w człowieku właściwie zwierzęce, a co kształtuje nasz intelekt? - „Człowiek czworonożny”

Ujarzmienie jednorożca

W swojej wcześniejszej pracy „Lou Salomé” Kozyra w roli intelektualistki i femme fatal Louise Andreas Salomé, zaprzyjaźnionej z pisarzami i filozofami m.in. z Nietzchem, Freudem i Rilke, prowadzi ich na smyczy, jako psy. Wątek ten pojawia się też w najnowszej pracy artystki, serii „Człowiek czworonożny”. Tym razem mężczyźni są nadzy a smycze trzymają kobiety w burkach. Mężczyzną może tu być żołnierz lub bojownik, amerykański, europejski, arabski. Zawsze jest tym mitycznym jednorożcem, którego jest w stanie ujarzmić tylko dziewica, uosobienie łagodności.

– Co jest w człowieku właściwie zwierzęce, a co kształtuje nasz intelekt? Wiadomo, że ta zwierzęcość w nas jest. Kobieta, nawet, jeżeli jest ukryta w burce, jest w stanie okiełznać tę dzikość, tę negatywną stronę zwierzęcej osobowości w człowieku – mówi Kozyra. – Czas, by kobiety bardziej dopuszczać do głosu, bo są nastawione mniej agresywnie. Ich głowa nie myśli władzą, tylko - taką mam nadzieję - mają większą wrażliwość socjalną.

Radykalny feminizm prac Kozyry – przynajmniej w oczach niektórych, podobnie jak „zezwierzęcenie” lub „uczłowieczenie” gatunków uniemożliwiające dominację jednego nad drugim, łącznie z homo sapiens, wpisuje się w nurt filozofii reprezentowany już 20 lat temu przez Haraway. Najbardziej dobitnie wyraża go praca „Sen córki Linneusza”, która dała też tytuł wystawie.

– Lineusz wyodrębnił gatunki na podstawie różnic między nimi, a córka Lineusza, w którą wcieliła się Kozyra, pokazuje, że tych różnic nie ma, że właściwie wszystko jedno, kto jakim językiem mówi, czy kwiczy, chrumka, miauczy czy szczeka, jesteśmy zwierzętami czującymi, myślącymi i dlatego jesteśmy jedną rodziną, i to jest piękna metafora współczesnego świata, w którym chcielibyśmy żyć. A z którym dzisiaj mamy problemy – konstatuje Monika Branicka.

Wśród artystów na stałe współpracujących z galerią ŻAK | BRANICKA w Berlinie są m.in. Hubert Czerepok, Zofia Kulik. Robert Kuśmirowski, Dominik Lejman, Józef Robakowski, czy jedyna jak dotąd polska laureatka renomowanej nagrody Galerii Narodowej w Berlinie Agnieszka Polska.

Wystawa prac Katarzyny Kozyry „Sen córki Linneusza” czynna jest do 16 lutego 2019.