1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Niemcy potrzebują fachowców

5 sierpnia 2010

Propozycja wprowadzenia premii pieniężnej, aby ściągnąć do Niemiec fachowców z zagranicy, nie wzbudziła zachwytu szefa Agencji Pracy oraz rządu. Przeważa opinia, że najpierw trzeba wykorzystać już dostępny potencjał.

https://p.dw.com/p/Oc1A
Hinduski programista Amit Kulkarni znalazł pracę w biurze koncernu ThyssenKrupp.

Zastępca rzecznika prasowego rządu federalnego Christoph Steegmans oświadczył w poniedziałek (02.08), że rząd nie zamierza zmieniać dotychczasowych przepisów na temat dopływu zagranicznych fachowców. Odpowiednia ustawa, regulująca to zagadnienie, weszła w życie na początku ubiegłego roku i spełniła pokładane w niej nadzieje. Nie ma zatem potrzeby jej nowelizacji.


Ogórkowy temat?


Po takim dictum, sprawę należałoby w zasadzie uznać za zamkniętą i potraktować ją jako typowy przykład pomysłu, mającego ożywić martwy sezon ogórkowy. Ale tylko w zasadzie, bo o potrzebie ściągnięcia do Niemiec specjalistów z zagranicy mówiła w ubiegłym tygodniu minister nauki Anette Schavan (CDU), a po niej temat podchwycił minister gospodarki Rainer Brüderle (FDP).

Deutschland Wirtschaftsminister Rainer Brüderle Pressekonferenz in Berlin
Minister pracy Rainer Brüderle opowiada sią za premią dla zagranicznych specjalistówZdjęcie: picture-alliance/dpa

Oboje zwracali uwagę na potrzeby przemysłu, który cierpi na brak fachowej siły roboczej. Wiele firm zaczyna odczuwać pierwsze, pozytywne skutki ożywienia gospodarczego, ale z braku personelu mają trudności z wywiązaniem się z zamówień. Największe braki w przemyśle dotyczą inżynierów mechaników i informatyków, a w szkolnictwie wyższym i instytutach naukowych - przyrodników.

Podobne głosy dochodzą ze strony Federalnego Zrzeszenia Niemieckich Związków Pracodawców (BDA) oraz Instytutu Zagadnień Rynku Pracy i Stosunków Zawodowych (IAB). Pracodawcy alarmują, że Niemcy się starzeją i dopływ wysokowykwalifikowanych specjalistów z zagranicy będzie stale zyskiwał na znaczeniu. Specjaliści z IAB są tego samego zdania. Wyliczyli, że jeśli politycy nie zaczną szybko i skutecznie przeciwdziałać obecnym tendencjom w rozwoju demograficznym Niemiec, w roku 2030 w kraju zabraknie ponad 5 milionów fachowców!


Czym zwabić fachowców?

Minister Brüderle nawiązał do dawnego pomysłu "pieniędzy na powitanie" (Begrüßungsgeld). Pomysł sam w sobie nie jest zły, ale jego realizacja rozbija się o to, kto miałby płacić wysoką premię pieniężną zwerbowanym za granicą fachowcom. Budżet państwa, czyli podatnicy? "Nie", mówi Brüderle, "o to musi zadbać przemysł". W końcu to jemu zależy najbardziej na załataniu dziur w przedsiębiorstwach.

Minister pracy zapowiedział spotkanie z przemysłowcami i naukowcami w tej sprawie, na którym mają zostać wypracowane konkretne posunięcia. Krytycy tego pomysłu zwracają uwagę, że w roku ubiegłym do Niemiec zjechało i podjęło w nich pracę zaledwie 689 osób, uznanych za wysokowykwalifikowanych specjalistów.

Ausländische Studenten an Fachhochschule Integration Greencard Spezialisten
Zagraniczni wykładowcy i studenci w laboratorium techniki laserowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Jenie.Zdjęcie: picture-alliance/ dpa

Na ten "tytuł" i związane z nim prawo stałego pobytu w Niemczech zasługuje ten, kto ma 66 000 euro rocznego dochodu, przy czym jeszcze rok temu obowiązywała bariera 86 000 euro, która odstraszała dobrze wykształconych imigrantów od podejmowania pracy w Republice Federalnej.

Mając to na uwadze, część polityków i przemysłowców opowiada się za dalszym obniżeniem progu wymaganych dochodów, który wciąż przekracza pułap rocznych dochodów absolwentów wyższych uczelni. Tego samego zdania jest wiceprezes Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej Achim Derks.

Jego zdaniem należałoby także pomyśleć o zatrzymaniu w Niemczech zagranicznych studentów po dyplomie, którzy mają w tej chwili tylko rok na znalezienie stałej pracy. "To za mało. Może należałoby wydłużyć ten okres do dwóch lat?" - proponuje Derks.


Niepotrzebna dyskusja?

Wszelkie pomysły zgłaszane prez polityków i związana z nimi dyskusja, ma to do siebie, że od razu prowokuje do zabrania głosu przedstawicieli innych partii, niekoniecznie zresztą opozycyjnych. W szeregach CDU i SPD odezwały się głosy, że Anette Schavan i Reiner Brüderle rozpoczęli debatę w sprawie zwerbowania zagranicznych fachowców od niewłaściwej strony.

Bardziej zdecydowanie wypowiedział się w tej sprawie premier Bawari Horst Seehofer (CSU), który oświadczył w wywiadzie dla pierwszego programu telewizji publicznej ARD, że zanim zacznie się wypłacać premie specjalistom zagranicznym "należy najpierw wykorzystać potencjał sił fachowych z kraju".

Tego samego zdania jest szef Federalnej Agencji Pracy Jürgen Weise, który w wywiadzie dla Financial Times Deutschland uznał za skandal, że w Niemczech "wielu fachowców pobiera obecnie zasiłek dla bezrobotnych, a ich talenty i kwalifikacje się marnują".

Flash-Galerie Wochenrückblick KW 29
Kanclerz Angela Merkel uważa dyskusję w sprawie premii dla fachowców z zagranicy za niepotrzebną.Zdjęcie: picture-alliance/dpa

Kanclerz Angela Merkel wypowiedziała się ustami zastępcy rzecznika prasowego rządu. Czyżby wszystko to miało znaczyć, że mamy do czynienia z dyskusją zastępczą, charakterystyczną dla każdego, letniego sezonu ogórkowego? Brak fachowców jest faktem, ale już w przyszłym roku może ukazać się w nowym świetle.

W roku 2011 w UE ma zostać wprowadzona "Bluecard" na wzrór słynnej, amerykańskiej "Greencard", będącej przepustką do amerykańskiego rynku pracy i legalnego zamieszkania w USA. Unia zamierza pójść tym śladem. A wtedy zagraniczni fachowcy sami zadecydują, w którym kraju unijnym mają najlepsze widoki na karierę zawodową.

Marion Linnebrink / Andrzej Pawlak

red. odp.: Marcin Antosiewicz