1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Niemieccy naukowcy: rękopisy z Qumran są fałszerstwem

23 października 2018

Muzeum Biblii naprawdopodobniej padło ofiarą oszustwa. Niektóre fragmenty rękopisów z Qumran okazały się nieautentyczne. Dowiedli tego niemieccy naukowcy.

https://p.dw.com/p/371QD
Zwoje znad Morza Martwego, zwane także rękopisami z Qumran
Zwoje znad Morza Martwego, zwane także rękopisami z QumranZdjęcie: picture-alliance/United Archives/WHA

Muzeum Biblii w Waszyngtonie działa od niespełna roku. Kosztowało 500 mln dolarów, a w jego utwarciu uczestniczył wiceprezydent USA Mike Pence. Już wtedy wyrażano wątpliwości, czy rękopisy z Qumran są autentyczne. Jak się teraz okazało, nie bez powodu. Po przekazaniu kwestionowanych fragmentów rękopisów do zbadania przez specjalistów z Federalnego Urzędu ds. Badań i Kontroli Materiałów (BAM) w Berlinie okazało się, że przynajmniej 5 z ogółem 16 zwojów nie jest tak starych, jak uważano do tej pory. Dyrekcja muzemu zdjęła je ze stałej wystawy.

Podanie do wiadomości publicznej, że są one fałszerstwem stawia w trudnej sytuacji nie tylko Muzeum Biblii w Waszyngtonie, ale także jego sponsorów - ewangelickich przedsiębiorców i osoby prywatne. Jak się okazuje, zapłacili wysokie sumy za to, co okazało się mistyfikacją.

Muzeum Biblii stawia na transparentność

"Nowe wyjaśnienia są dobrą okazją do pokazania opinii publicznej, że sprawdzanie autentyczności rzadkich biblijnych artefaktów jest bezwzględnie konieczne", powiedział naczelny kurator muzeum Jeffrey Kloha. Transparencja i wiarygodność są dla niego nakazem chwili. Właśnie dlatego większość fragmentów zwojów znad Morza Martwego została skontrolowana przez izraelski urząd ds. starożytności. 

Badania laboratoryjne fragmentów rękopisów z Qumran w Izraelu
Badania laboratoryjne fragmentów rękopisów z Qumran w IzraeluZdjęcie: picture-alliance/newscom

Muzeum Biblii w Waszyngtonie finansowane jest m.in. przez ewangelickiego przedsiębiorcę Steve'a Greena i jego rodzinę, którzy właścicielami sieci sklepów z wyrobami rzemiosła artystycznego i artykułami dekoracyjnymi pod nazwą Hobby Lobby. Green jest zapalonym kolekcjonerem sztuki, ale nie cieszy się nieposzlakowaną opinią, ponieważ musiał zwrócić część posiadanych obiektów. Zarzuca mu się współudział w przemycie obiektów zabytkowych, za co musiał już zapłacić grzywnę w wysokości 3 mln dolarów.

DW, AP / pa