Niemiecka prasa o wizycie Angeli Merkel w Atenach: Może wrócić temat reparacji

Kanclerz Niemiec przebywa z dwudniową wizytą w Grecji. Jest to jej pierwsza wizyta od 2014 r. i pierwsza od wyboru na premiera Aleksisa Tsiprasa w 2015 r. Nie jest to łatwa podróż - podkreślają komentatorzy.

„Proste to nie było" – zauważa „Leipziger Volkszeitung” – „Niemiecka kanclerz musiała, podobnie jak grecki premier, przezwyciężyć ideologiczne stereotypy. Obojgu to się udało, na szczęście. Niemka i Grek zdezorientowali swoich zwolenników. Angela Merkel zadbała o więcej solidarności, Aleksis Tsipraso więcej stabilności. Kanclerz i premier nie dokonali w minionych latach żadnych cudów. Ale przynajmniej zdołali powstrzymać grożące obydwu krajom populistyczne ekscesy – i tak góra problemów ekonomicznych nie urosła jeszcze o problemy polityczne”.

Jednym z ważnych tematów wizyty Merkel w Atenach jest konflikt grecko-macedoński o nazwę tego państwa. Zdaniem „Badisches Tagblatt" (Baden-Baden):

„Tsipras musi się obawiać, że ze względu na sąsiadów nie pozostanie już długo gwarantem stabilności. Zakończenie konfliktu z Macedonią byłoby wprawdzie ważnym sygnałem dla całej Europy, ale Tsiprasowi odmawiają posłuszeństwa partnerzy koalicyjni i opozycyjna Nowa Demokracja (siostrzana partia CDU/CSU). W wielu państwach unijnych – w Polsce, na Węgrzech i w kraju prezydencji w Radzie UE, Rumunii – stabilność jest akurat teraz obcym pojęciem. Grecja może wkrótce znowu dołączyć do tego niedobrego sojuszu. Dla Merkel to wystarczający powód, by wykorzystać fazę normalności i pielęgnować przyjaźnie, dopóki jeszcze istnieją”.

W komentarzu „Neue Osnabruecker Zeitung" czytamy natomiast:

Protest przeciwko polityce zaciskania pasa (01.03.2013)

„Niezapomniane są niesmaczne fotomontaże w greckich gazetach w szczycie kryzysu finansowego, pokazujące kanclerz Angelę Merkel z opaską ze swastyką. Kiedy teraz kanclerz składa wizytę w Atenach, można to interpretować jako sygnał normalizacji. Ale tylko powierzchownie. Problem zadłużenia Grecji jest odroczony, ale nie rozwiązany. Wzrost gospodarczy nie jest długotrwały, jesienne wybory mogą spowodować, że polityka oszczędnościowa znajdzie się pod presją. UE jeszcze latami będzie pilnowała argusowym okiem Aten. Także przyjmowanie uchodźców jest dla Grecji ogromnym obciążeniem. To, że Grecy znowu kokietują tym, że chcą zażądać od Niemiec miliardów odszkodowań wojennych, może być uznane za nieprzyjazny akt. Obydwa kraje są jeszcze dalekie od pozbawionego napięcia partnerstwa”. 

Kwestia reparacji wojennych może się pojawić podczas kończącego wizytę Merkel w Atenach, piątkowego spotkania z prezydentem Prokopisem Pawlopoulosem, podaje agencja DPA:

„Pawlopoulos ponownie może poruszyć żądanie od Niemiec odszkodowań za straty wojenne. Komisja ekspertów oszacowała straty wojenne Grecji na co najmniej 289 mld euro. Dla Niemiec temat został zamknięty z podpisaniem w 1990 r. traktatu dwa plus cztery regulującego zasady zjednoczenia Niemiec. Jak głosi jego zapis «żadne dalsze reparacje» nie są przewidziane”.

DPA przypomina, że pobyt w Grecji Merkel chce zakończyć rozmową z uczniami niemieckiej szkoły w Atenach o przyszłości Europy – „kanclerz walczy przeciwko nacjonalistycznym tendencjom także wewnątrz UE i stawia przy tym na młodzież”.