W MSZ w Berlinie przypomniano pionierów badania Holokaustu

Ringelblum, Wiesenthal, Zygelbojm i inni. Wystawa w MSZ Niemiec przypomina pierwszych badaczy Holokaustu, którzy w czasie wojny i po jej zakończeniu dokumentowali niemieckie zbrodnie w celu ścigania sprawców.

Przygotowana przez studentów prywatnej berlińskiej uczelni Touro College Berlin ekspozycja prezentuje 20 przedstawicieli pierwszego pokolenia badaczy Zagłady, gromadzących informacje o zbrodniach w czasie II wojny światowej i w pierwszych latach po jej zakończeniu.

Autorzy przypomnieli między innymi postaci Emanuela Ringelbluma – organizatora Archiwum Getta Warszawskiego, Szymona Wiesenthala – twórcę Żydowskiego Centrum Dokumentacji Holocaustu i Samuela Zygelbojma – przedstawiciela Bundu w Radzie Narodowej w Londynie, który na wiadomość o stłumieniu powstania w getcie popełnił samobójstwo. Jedna z plansz poświęcona jest prawnikowi Rafałowi Lemkinowi,  twórcy definicji pojęcia "genocide" (ludobójstwo).

Wystawa znajduje się w jednym z najbardziej prestiżowych miejsc stolicy Niemiec - przeszklonym holu niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Otwierając w środę (30.01.2019) wieczorem wystawę, wiceszefowa MSZ Michelle Muentefering powiedziała, że dokonując mordu na sześciu milionach Żydów nazistowscy zbrodniarze „chcieli odrzeć ofiary z indywidualności, odebrać im ich nazwiska”.

Wiceszefowa MSZ: pionierska praca

– Dzięki badaczom Holokaustu, którzy ryzykując własnym życiem zbierali świadectwa zbrodni nazizmu, ten plan nie powiódł się – mówiła Muentefering. – Wystawa opowiada nam o wysiłkach podejmowanych w celu upamiętnienia, udokumentowania i karnego ścigania zbrodni – dodała polityk SPD.

Wiceszefowa MSZ Muentefering: Niemców obowiązuje niezmiennie zasada „Nigdy więcej”

– Pierwsi badacze Holokaustu wykonywali pracę pionierską. Walczyli z wypieraniem (zbrodni) z pamięci. Pomimo tego, zbyt wielu nazistowskich zbrodniarzy uniknęło kary. Jednak dzięki tym pionierom możliwe było postawienie przed sądem przynajmniej niektórych zbrodniarzy – mówiła wiceszefowa MSZ przypominając, że specjalne jednostki niemieckie pod koniec wojny zajmowały się zacieraniem śladów zbrodni w obozach zagłady – Treblince, Sobiborze i Bełżcu.

Muentefering wspomniała o przedstawicielu Światowego Kongresu Żydów w Genewie – Gerharcie Riegnerze, który w lecie 1942 roku informował rządy Wielkiej Brytanii i USA o Holokauście. – Spotkał się jednak ze sceptycyzmem i niedowierzaniem – podkreśliła.

Odpowiedzialność Niemców będzie trwać

Wiceminister zapewniła, że Niemców obowiązuje niezmiennie zasada „Nigdy więcej”. Ze zbrodni popełnionych przez przodków „wyrasta odpowiedzialność za pamięć”, która będzie zawsze obowiązywać. Jej zdaniem każde pokolenie musi od nowa wypracować własne formy pamięci, co jest szczególnie trudne, gdy „odchodzą ci, którzy mogą dać świadectwo o przeszłości”.

– Wystawa opowiada o tym, jak mogło dojść do tych zbrodni, podczas gdy świat przyglądał się i odwracał głowę. Musimy o tym pamiętać także dziś, gdy na świecie znów popełniane są masowe zbrodnie” – mówiła Muentefering. – Musimy uczyć się z historii i wspólnie budować przyszłość – zakończyła.   

Nadal wiele do zrobienia

– 70 lat po zakończeniu wojny mamy jeszcze bardzo wiele do zrobienia. Niewiedza oraz niechęć wobec wiedzy znów przybierają na sile. Ignorancja, z jaką spotykało się pierwsze pokolenie badaczy Holokaustu, a wraz z nimi ci, którzy przeżyli Zagładę, ponownie wzrasta. Dla nas jest to wyzwanie. Nie możemy się z tym pogodzić i nie pogodzimy się – powiedział profesor Stephan Lehnstaedt. Autorami wystawy są jego studenci z fakultetu Holokaust communication w Touro College Berlin.  

Till Stumpf: Martwi mnie wzrost znaczenia partii prawicowo-narodowych i autorytarnych

– W przygotowaniu wystawy uczestniczyło pięcioro studentów i nasz profesor. Współpracowaliśmy też z Wiener Library w Londynie - powiedział Deutsche Welle Till Stumpf. Jak zaznaczył, w latach 50. ubiegłego stulecia w niemieckim społeczeństwie istniał silny opór przed zajmowaniem się Holokaustem, a nielicznym badaczom rzucano kłody pod nogi. – Martwię się wzrostem znaczenia partii prawicowo-narodowych i autorytarnych w Niemczech. To niebezpieczne zjawisko. Dlatego pamięć o Holokauście jest dziś bardzo potrzebna – powiedział student Touro College.

Autorzy wspomnieli także o mniej znanych działaczkach i działaczach zajmujących się po wojnie Holokaustem. W tej grupie są absolwentka uniwersytetu we Lwowie Ada Eber, która przeżyła wojnę w ukryciu, a po 1945 roku pracowała w Żydowskiej Komisji Historycznej, Nella Rost – więźniarka obozu w Płaszowie, która kierowała krakowską filią tej komisji oraz Genia Silkes – przedwojenna nauczycielka z Warszawy, która działała w grupie Oyneg Shabes, a podczas powstania zdołała uciec z warszawskiego getta. Po wojnie Silkes odbudowywała sieć szkół żydowskich w Polsce, a po 1949 roku kontynuowała pracę naukową we Francji i USA.  


Śledź nas