1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Fala oburzenia w Polsce zagraża polsko-niemieckim relacjom

Barbara Cöllen27 marca 2013

Wzburzenie Polski na emisję trzyodcinkowego serialu „Nasze matki, nasi ojcowie“ absorbuje ciągle jeszcze niemieckich komentatorów.

https://p.dw.com/p/184nn
Die Schauspieler Katharina Schüttler (Greta), Tom Schilling (Friedhelm Winter) und Miriam Stein (Charlotte) (v.l.) posieren am Mittwoch (01.06.2011) in Köln bei einem Fototermin zu den Dreharbeiten zum Film "Unsere Mütter, unsere Väter". Der Fernsehfilm ist ein Generationenporträt von fünf Freunden zur Zeit des Zweiten Weltkrieges und wird im ZDF zu sehen sein. Foto: Henning Kaiser dpa/lnw
Zdjęcie: picture-alliance/dpa

„Die Welt“ zamieszcza w wydaniu elektronicznym artykuł Gerharda Gnaucka na ten temat pod tytułem: „Polacy zarzucają ignorancję wojennej epopei“. Korespondent gazety wskazuje na wstępie, że dawniej wzburzenie w Polsce wywoływały prezentacje „wysiedleń Niemców i ich kontekst“, teraz wywołuje je „prezentacja polskiego oporu przeciwko niemieckiemu okupantowi“. Gnauck przedstawia reakcję na film dawnego korespondenta „Gazety Wyborczej“ w Berlinie Bartosza Wielińskiego, który w konkluzji artykułu, stwierdza, że „nie sądzi, że Niemcy celowo chcieli przerzucić na Polaków część odpowiedzialności za Holocaust. To raczej efekt ignorancji“.

Warszawski korespondent „Die Welt“ przypomina, że „krytyka posypała się też pod adresem tabloida ‚Bild' po zamieszczonej tam relacji, w której chodziło o przekonanie Niemców o zwycięstwie przed rozpoczęciem wojny z Rosją“. Polski tabloid ‚Super Ekspress', pisze Gnauck, odpowiedział publikacją zdjęć z obozów koncentracyjnych i tytułem na pierwszej stronie: „Niemcy! Holocaust to wasze dzieło“, zaś konserwatywna gazeta „Do rzeczy“ pytała czy „Naziści byli z Marsa a Niemcy z Wenus?“ i wezwała do mailowych protestów.

„Polska Armia Krajowa była po 1939 roku największym ruchem oporu w okupowanej Europie” – pisze „Die Welt” – „Podlegała ona rządowi emigracyjnemu w Londynie, w którego skład wchodziły wszystkie partie polityczne poza komunistami. Podczas gdy w polskim społeczeństwie antysemityzm był szeroko rozpowszechniony, Armia Krajowa wielokrotnie udzielała pomocy prześladowanym Żydom i powstańcom w getcie warszawskim. Jednak w granicach Polski do 1939 roku walczyły też inne, ukraińskie i sowieckie grupy partyzantów. W tych walkach wszystkich ze wszystkimi, śmierć poniosło dziesiątki tysiący cywilów, wśród nich też Żydzi. W swoich książkach o pogromie w Jedwabnem w 1941 i przywłaszczeniu mienia żydowskiego przez Polaków w efekcie Holocaustu, polsko-amerykański historyk Jan Tomasz Gross sprowokował debatę, która bynajmniej jeszcze się nie skończyła”.

„Mitteldeutsche Zeitung” komentuje ten sam temat w artykule „Wzburzony sąsiad”.

„Polskę ogarnia fala oburzenia z powodów historyczno-politycznych. Wielką siłą niszczenia zagraża ona tak ostatnio odprężonym polsko-niemieckim relacjom”. Opisując reakcje „Gazety Wyborczej” i jej dawnego korespondenta w Berlinie, Ulrich Kröckel wskazuje, że „Gazeta Wyborcza” jest nie tylko „najważniejszym, poważnym dziennikiem w Polsce, ale ma też profil liberalny i nie jest antyniemiecka”. Zaś o Wielińskim autor artykułu pisze, że „nie jest to nacjonalistyczny podżegacz z kręgów prawicowo-konserwatywnej partii PiS dawnego premiera Jarosława Kaczyńskiego, z którego ust rzadko pada dobre słowo o Niemczech. „Wielińskiemu chodzi o uczciwość. Nie chce on zaprzeczać, że ‘zdarzało się, że żołnierze AK mordowali Żydów’. Tak samo nie wierzy on, że ‘Niemcy celowo chcieli przerzucić na Polaków część odpowiedzialności za Holocaust’. Wieliński i krytycy filmu są oburzeni z powodu jednostronnego ujęcia tematu oraz ‚ignorancji'. Rzeczywiście trzeba zadać pytanie, czy zadaniem niemieckiego filmu wojennego, który w tytule koncentruje się na własnej historii (Nasze (!) matki…) jest mieszanie się w historyczne debaty sąsiedzkiego kraju – nawet, jeśli odbywa się to tylko poprzez role drugoplanowe. W Polsce od lat krytycznie dyskutuje się o Holocauście. Relacje o pogromie Żydów, jak w roku 1941 w Jedwabnem, położonym w północno-wschodniej części kraju, zachwiały wizerunkiem poszkodowanego ‚narodu-ofiary'. Jednakże jest też wiele przykładów niezwykłego heroizmu Polaków”, pisze gazeta. „Polacy ryzykowali życie własne i swoich rodzin. Armia Krajowa nie była przesiąknięta antysemityzmem. Żołnierze AK ratowali Żydów, a Żydzi walczyli w polskim ruchu oporu“. Autor komentarza przypomina też, powołując sie na list protestacyjny ambasadory RP w Niemczech, że jedna czwarta osób uhonorowanych w Yad Vashem za pomoc Żydom, pochodzi z Polski.

Barbara Cöllen

red. odp.: Elżbieta Stasik