Niemcy: jaki sąd powinien sądzić dżihadystów?

Praworządność jest cenna, ale często droga i skomplikowana. Świadczy o tym przykład dżihadystów, z którymi nie wiadomo, co robić.

W Niemczech trwa dyskusja o właściwym sposobie postępowania z jeńcami tzw. Państwa Islamskiego w obozach kurdyjskich Powszechnych Jednostek Obrony w północnej Syrii. Jak wynika z informacji niemieckich mediów, w niewoli przebywa w nich w tej chwili ponad 60 osób dorosłych i przeszło 40 dzieci legitymujących się niemieckimi dokumentami tożsamości. Niewykluczone, że ich liczba jeszcze wzrośnie po zakończeniu walk o Al-Baghuz Fuakani w północnej Syrii. W kurdyjskich obozach nie mogą oni przebywać przez dłuższy czas, a w Niemczech pojmani do niewoli dżihadyści nie są mile widziani. Zwłaszcza w tym roku, w którym Niemcy czekają cztery wybory do parlamentów krajowych i majowe wybory do Parlamentu Europejskiego. Sprawa bezpieczeństwa wewnętrznego żywo interesuje wielu wyborców, a politycy nie chcą się im narazić. Zbyt wiele mają bowiem do stracenia.

Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze

W dyskusji nt. niemieckich dżihadystów stale pojawia się pomysł postawienia ich przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze. Strona kurdyjska optuje za powołaniem specjalnego trybunału ONZ w północnej Syrii. Zdaniem wykładowcy międzynarodowego prawa karnego z Uniwersytetu Kolońskiego Nikolaosa Gazeasa nie są to dobre pomysły. Jak wyjaśnił w rozmowie z Deutsche Welle: "Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze został powołany do sądzenia polityków oskarżonych o najcięższe zbrodnie, takie jak ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne. Nie jest on kompetentny w sprawie szeregowych żołnierzy ani zwykłych dżihadystów. Ich sprawy może z powodzeniem rozpatrzyć zwykły sąd".

Poza tym sprawy do Trybunału w Hadze kieruje na ogół Organizacja Narodów Zjednoczonych. Trudno sobie jednak w tej chwili wyobrazić, żeby w sprawie sądzenia w nim bojowników tzw. Państwa Islamskiego mogło dojść do porozumienia między USA, Rosją, Chinami, Francją i Wielką Brytanią dysponującymi prawem weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

No to może przed sądem w Bagdadzie?

Inna rozważana obecnie opcja przewiduje przekazanie przez Kurdów niemieckich dżihadystów irackiemu wymiarowi sprawiedliwości. Bagdad wyraził już swoje zainteresowanie karaniem przestępstw popełnionych przez bojowników tzw. Państwa Islamskiego. W tej chwili za przynależność do tej organizacji terrorystycznej w irackich więzieniach przebywa przynajmniej 9 Niemców. Zdaniem Nikolaosa Gazeasa takie rozwiązanie wchodzi w rachubę, przynajmniej teoretycznie. W praktyce jednak sprawa wygląda inaczej, ponieważ w Iraku wciąż obowiązuje i jest stosowana kara śmierci. "A ta jest nie do pogodzenia z naszym systemem wartości", mówi Gazeas. Z drugiej strony można sobie wyobrazić zawarcie porozumienia z rządem w Bagdadzie i otrzymanie z jego strony zapewnienia, że ewentualny proces przeciwko niemieckim dżihadystom w Iraku toczyłby się z przestrzeganiem w nim reguł praworządności obowiązujących w Niemczech.

W grę wchodzi także sąd w Damaszku

Niewykluczone, że kurdyjskie Powszechne Jednostki Obrony, zagrożone wkroczeniem armii tureckiej na kontrolowany przez nie teren, będą chciały zawrzeć jakieś porozumienie z rządem w Damaszku. Obie strony dysponują kanałami komunikacyjnymi i są one często wykorzystywane. W rezultacie, w ramach takiego porozumienia, Damaszek mógłby ponownie odzyskać kontrolę na północną częścią Syrii, a przetrzymywani przez Kurdów jeńcy z tzw. Państwa Islamskiego mogliby zostać postawieni przed sądami syryjskimi. Opowiadanie się za takim rozwiązaniem, a nawet samo tylko jego rozważanie, kłóci się z obowiązującą w niemieckim prawodawstwie zasadą, że oskarżonym należy zagwarantować, że ich godność nie zostanie naruszona, co w przypadku syryjskiego sądownictwa zakrawa na mrzonkę.

A co z niemieckimi wyższymi sądami krajowymi?

To zdecydowanie najlepsze rozwiązanie problemu z osądzeniem niemieckich dżihadystów, które już zostało zastosowane w praktyce. W latach 2015 - 2018 niemiecka prokuratura generalna skierowała do wyższych sądów krajowych 2216 spraw dotyczących Niemców uwikłanych w islamistyczny terroryzm, z których mniej więcej połowa została umorzona. W tym okresie sądy te wydały 141 nakazów aresztowania i orzekły 67 wyroków skazujących.

Odebrać dżihadystom obywatelstwo?

Na takie rozwiązanie poszli Brytyjczycy. Brytyjski minister spraw wewnętrznych odebrał obywatelstwo Wielkiej Brytanii 19-letniej Shamimie Begum. W ten sam spoób postąpiły władze USA wobec 24-letniej dżihadystki Hody Muthany. W Niemczech nie wchodzi to jednak w rachubę, ponieważ Ustawa Zasadnicza nie przewiduje takiego rozwiązania. Innymi słowy - powracający do Niemiec dżihadyści muszą liczyć się z tym, że staną przed jednym z niemieckich sądów.

Śledź nas